
1997
"Życie",
10 września 1997
Oświadczeniem w Urbana
15 osób podpisało się pod
oświadczeniem głoszącym, że Jerzy Urban był "Goebbelsem stanu wojennego".
Inicjator akcji, dziennikarz Stanisław Remuszko, powiedział, że ta "obywatelska
inicjatywa" nie zrodziła się po to, aby bronić Ryszarda Bendera w jego sporze z
Urbanem. - Wyroki sądów PRL mało nas obchodziły, w przeciwieństwie do wyroków
sądów III RP - powiedział Remuszko.
Inicjatywa zrodziła się, gdy Sąd
Apelacyjny uznał, że Urban może czuć się obrażony za nazwanie go przez Bendera
Goebbelsem stanu wojennego. Bender wniósł kasację od tego wyroku do Sądu
Najwyższego. Lubelski Sąd Apelacyjny przekaże ten wniosek do Warszawy w
przyszłym tygodniu. Remuszko przyznał, że to nie przypadek, iż jego inicjatywa
ma miejsce przed rozprawą kasacyjną. O kasację wyroku lubelskiego Sądu
Apelacyjnego wystąpił też Urban.
Radek Sikorski, kandydat od Sejmu,
z ramienia Ruchu Odbudowy Polski oznajmił, że jest gotów ponieść konsekwencje
podpisania się pod oświadczeniem. - Kalesony i szczoteczkę do zębów mam
spakowane, na wypadek gdyby mieli mnie za to zamknąć w więzieniu. Jeśli mógłbym
wybierać, to chciałbym odbywać karę w zakładzie karnym w Potulicach, bo to
najbliżej mojego miejsca zamieszkania, a gdyby ktoś chciał wysyłać mi paczki, to
chciałem powiedzieć, że bardzo lubię Prince Polo - ironizował.
Urban, w latach 80. rzecznik rządów
gen. Wojciecha Jaruzelskiego, Zbigniewa Messnera i Mieczysława Rakowskiego, a
obecnie redaktor naczelny tygodnika NIE, powiedział, że raczej nie wystąpi na
drogę sądową wobec sygnatariuszy oświadczenia, ale "posłuży się zmieszaniem tych
osób z błotem". - Niech oni się bawią, ja mam też umiejętności zabawy -
stwierdził.
Pod oświadczeniem podpisali się
m.in. politycy: Andrzej Anusz, Maciej Jankowski, Bronisław Komorowski, Radek
Sikorski i Wojciech Starzyński; dziennikarze Andrzej Bober, Andrzej Jeleński i
Stanisław Remuszko; satyryk Jacek Fedorowicz, adwokat Wiesław Johann i historyk
Tomasz Strzembosz.
SKAL, PAP
< powrót do: publikacje