
1997
Rzeczpospolita nr 143, 21-22.06.1997
Urban wygrał z Benderem
Sąd Apelacyjny w Lublinie wydał
wczoraj wyrok w sprawie o ochronę dóbr osobistych z powództwa Jerzego Urbana
przeciwko Ryszardowi Benderowi. Na ogłoszeniu wyroku nie było Urbana ani jego
adwokatów. SA orzekł, że za nazwanie Urbana w programie telewizyjnym "Goebbelsem
okresu stanu wojennego" Bender ma go przeprosić na łamach "Rzeczpospolitej",
ponieważ naruszył jego cześć. Od wyroku stronom służy kasacja do Sadu
Najwyższego.
Sprawa w sądach ciągnie się od
września 1992 r. W nadanej w kwietniu 1992 r. w I programie TVP audycji
"Dekomunizacja po polsku" Bender użył określenia "ten Goebbels okresu stanu
wojennego pan Jerzy Urban". Urban skierował do Sądu Wojewódzkiego w Lublinie
pozew o ochronę dóbr osobistych i sprawę przegrał. SW orzekł, zgodnie z
wyjaśnieniami Bendera, że porównanie dotyczyło tylko metod propagandy, a nie
zbrodniczej działalności lub cech osobowych.
Wskutek apelacji złożonej przez
Urbana lubelski SA przekazał sprawę do ponownego rozpoznania sądowi I instancji.
W ówczesnej ocenie SA "postać Goebbelsa była na tyle odrażająca, że w samym
założeniu porównanie do niej kogokolwiek, nawet osoby kontrowersyjnej czy - w
świetle poczynionych ustaleń - nie zasługującej wręcz na szacunek, jeśli
następuje w Polsce, kraju dotkniętym niewyobrażalnym ogromem nieszczęść z rąk
hitlerowskich zbrodniarzy, może być traktowane jako uwłaczające czci".
Po ponownym rozpoznaniu sprawy
lubelski SW orzekł m.in. - zgodnie z głównymi żądaniami pozwu - że Bender ma na
własny koszt w I programie TVP między godz. 20.00 a 22.00 ogłosić następujące
oświadczenie: Przepraszam pana Jerzego Urbana za to, że w audycji "Dekomunizacja
po polsku", nadanej w programie l Telewizji Polskiej 21 kwietnia 1992 r., użyłem
wobec pana Jerzego Urbana zwrotu, w którym nazwałem go Goebbelsem okresu stanu
wojennego", czym naruszyłem jego cześć".
Od tego wyroku z kolei złożył
apelację Bender, powołując się głównie na swoje poprzednie argumenty. SA zmienił
wczoraj orzeczenie SW w części dotyczącej miejsca publikacji przeprosin. Z
ustaleń SA wynika, że przeprosiny zajęłyby ponad 30 sekund czasu antenowego i
kosztowałyby Bendera od 5 tys. Zł (w poniedziałek po teatrze TVP) do 95 tys. zł
(w niedzielę przed Prognozą pogody). Sąd uznał, że takie wydatki przekraczałyby
możliwości finansowe Bendera, i orzekł, iż tekst przeprosin ma być ogłoszony na
łamach "Rzeczpospolitej".
W ustnym uzasadnieniu wczorajszego
wyroku SA stwierdził m.in., że telewizyjna wypowiedź Bendera nie daje żadnych
podstaw do przyjęcia, iż użyte porównanie odnosiło się tylko do działalności
propagandowej Goebbelsa, który znany jest przede wszystkim jako zbrodniarz
wojenny. Zdaniem SA Bender, jako profesor historii i dydaktyk, potrafi swoje
intencje wyartykułować precyzyjnie, a skoro wyraźnie nie określił płaszczymy
porównania, to postawił znak równości między Goebbelsem a Urbanem.
Po ogłoszeniu wyroku Bender
powiedział licznym dziennikarzom: "Sąd uhonorował panświnizm Urbana, który w
tragicznych dla narodu czasach stanu wojennego pomiatał w sposób agresywny
naszym honorem i interesem narodowym. (...) To nie był zbrodniarz, to był
propagandzista. (...) Do dzisiaj przecież deprawuje naród na łamach swego
kloacznego tygodnika Nie". Zapowiedział kasację i dodał, że nie zapłaci
ani grosza, bo Urban jest Goebbelsem i koniec".
MACIEJ PODGÓRSKI
< powrót do: publikacje