
1995
"Gazeta Polska" nr 6, 9 lutego 1995
Kukła polskich komunistów
Józef Cyrankiewicz był niewątpliwie konfidentem gestapo w Oświęcimiu.
Wynika to również z artykułu Edwarda Padkowskiego,
zamieszczonego w "Gazecie Polskiej" (nr 4 z 26 l 1995 r.). Mowa w nim o
prawdziwej roli "Rota"-Cyrankiewicza w KL Auschwitz, o jego wizytach w "Politische
Abeilung" - obozowym gestapo. Przedstawione w artykule fakty świadczą o
zdradzieckiej wręcz działalności obozowej, późniejszego, obok Edwarda
Osóbki-Morawskiego, czołowego lidera krajowej PPS, z czasem premiera PRL. Dotąd
zaledwie aluzje można było znaleźć w publikacjach dotyczących obozu w
Oświęcimiu, nawet w tak gruntownych opowiadaniach jak książki: Józefa
Garlińskiego, "Oświęcim walczy" (Londyn 1974), czy Jerzego Ptakowskiego,
"Oświęcim bez cenzury i bez legend" (Londyn 1985). Stąd waga niezwykle cennej
publikacji E. Padkowskiego, zamieszczonej w "Gazecie Polskiej".
Szerszemu ogółowi w Polsce nie znana jest natomiast książka,
którą ogłosił w 1986 r. w Nowym Jorku Maurice Shainberg, pt. "Breaking from the
KGB". Zawiera ona wspomnienia autora, który jak sam stwierdza, nazywał się
wcześniej Mieczysław Prużański. Zaraz po wojnie, w 1945 r., związał on się z
informacją wojskową, podejmując pracę w kontrwywiadzie wojskowym, gdzie dosłużył
się stopnia pułkownika. Jednocześnie, jak wynika ze wspomnień, był on powiązany
głęboko z sowieckim NKWD, późniejszym KGB. Z rozkazu tajnych służb sowieckich i
podległych im polskich, został skierowany do pracy wywiadowczej w okupowanych
Niemczech, min. z zadaniem odszukania Józefa Cyrankiewicza i sprowadzenia do
Polski, co mu się w pełni udało.
Poniżej podaję, w tłumaczeniu z języka angielskiego, relację
Mieczysława Prużańskiego vel Maurice'a Shainberga, dotyczącą przechwycenia w
Niemczech Józefa Cyrankiewicza, zawierającą też charakterystykę jego
działalności w obozie Oświęcimskim. Relacja zawarta jest na ss. 161-162 jego
książki.
Prużański-Shainberg pisze: "Kiedy wróciłem do swojego
oddziału w Niemczech, otrzymałem zadanie odszukania polskiego oficera o nazwisku
Józef Cyrankiewicz, który działał jako tajny agent gestapo w Auschwitz. Udało
nam się w końcu go schwycić, kiedy próbował dotrzeć do sektora amerykańskiego w
Niemczech. Dostarczyliśmy go do majora Borchook, szefa drugiej sekcji
kontrwywiadu. Zamiast rozstrzelać Cyrankiewicza lub zesłać go na Syberię do
obozu pracy, major zawarł z nim układ, który polegał na spreparowaniu fałszywych
dokumentów z okresu wojny, ukrywających jego zaangażowanie i współpracę z
gestapo. W sfałszowanych dokumentach stwierdzono, że Cyrankiewicz udając
kolaborację z nazistami, miał pracować dla wojskowego kontrwywiadu sowieckiego.
Wszystkie dowody dotyczące tego gryzonia, jakie zebraliśmy, przesłane zostały do
archiwów w Moskwie, w celu ukrycia ich, a jego mianowano pierwszym sekretarzem
Polskiej Partii Socjalistycznej. Był to odrażający układ polityczny, gdzie w
zamian za uniknięcie więzienia, Cyrankiewicz miał pełnić rolę kukły polskich
komunistów dla sowietów. Byłem zaskoczony tym mianowaniem. Moje dochodzenia
bowiem wykazały, że był on żądnym krwi potworem w Auschwitz. Jego oficjalna tam
pozycja to pełnienie roli rajfura sadystycznych niemieckich oficerów w obozie.
Był on odpowiedzialny za dostarczanie kobiet żydowskich, jako prostytutek, dla
Niemców. Traktował je brutalnie, skazując na gaz i piece, te które odmawiały
służenia nazistom, Tymczasem Rosjanie nie tylko obdarzyli tego zdrajcę wysokim
stanowiskiem, ale reklamowali go w gazetach jako bohaterskiego i najbardziej
uzdolnionego przywódcę lewicowego ruchu w polskim podziemiu obozowym. Co było
jeszcze bardziej szokujące - to powołanie go na premiera Polski po wojnie".
Przytoczona relacja potwierdza agenturalną działalność Józefa
Cyrankiewicza już w Oświęcimiu, współdziałanie tam z gestapo na szkodę
więzionych tam Polaków i Żydów.
Ryszard Bender
< powrót do: publikacje