
1993
"Gazeta Polska" nr 17, 11.11.1993
Panie Chrzanowski, "zeszmacił pan partię"
Te mocne, może nazbyt słowa,
zawarte w tekście Elżbiety Isakiewicz ("Gazeta Polska", nr 15/93), aczkolwiek
dosadne, uznać należy, niestety, za oddające prawdę. Żałować trzeba jedynie, że
wcześniej nikt z osób eksponowanych w ZChN ich nie wypowiedział. A powinny były
zostać wypowiedziane. Idzie bowiem zarówno o przeszłość jak i o przyszłość tego
narodowego i chrześcijańskiego stronnictwa. Istnieje ono przecież nadal, a na
jego czele stoją: Wiesław Chrzanowski, Stefan Niesiołowski, Grzegorz
Kazimierski, a postać najbardziej ponura, "zły duch" ZChN, Henryk Goryszewski
dopiero niedawno zrejterował z kierownictwa ZChN, pod ogniem krytyki wewnątrz
stronnictwa. W jego ślady podążyć powinni, jak najszybciej, inni, ci wszyscy,
którzy spowodowali zniewolenie ZChN, uczynienie z niego wasala UD, KLD oraz
bliskiej im postkomuny.
To tych ludzi "zasługa", że ZChN,
zwycięzca w wyborach 1991 r., stał się primadonną jednego sezonu politycznego.
Los ten przepowiadałem ZChN-owi, używając powyższych słów, w czasie posiedzeń
Klubu Parlamentarnego ZChN w ubiegłym roku, którego byłem wówczas
wiceprzewodniczącym. Goryszewski replikował, wrzeszcząc: pan się powtarza
profesorze! Na nic się nie zda pańskie krakanie! Stało się tak, jak mówiłem,
gdyż ZChN wisiał po prostu u klamki UD, pogardzany zresztą przez nią, wyszydzany
w mass mediach jej podporządkowanych. Lepiej traktowani byli postkomuniści z
PZPR i jej dawni satelici. Trzeba to wyraźnie stwierdzić.
W wypowiedzi udzielonej 13 XI 1992
r. "Nowemu Światu" podniosłem, iż Polsce nie jest potrzebna "nowa siła
przewodnia", która zniewala ugrupowania koalicyjne, a ZChN w sposób szczególny.
Kierownictwo UD już wtedy domagało się od ZChN bezwzględnego podporządkowania
nie tylko w rządzie, co czynili wszyscy ministrowie, poza może jedynie Janem
Piątkowskim, ale również w Sejmie i w Senacie. W tym ostatnim byłem
przewodniczącym Klubu ZChN. Nie mogłem w nieskończoność znosić umizgów
okazywanych względem Klubu UD przez kierownictwo naszego Klubu Parlamentarnego,
przez kolejnych jego przewodniczących Wiesława Chrzanowskiego i Stefana
Niesiołowskiego. Miarę przepełnił wybór w Senacie członków Komisji Zgromadzenia
Narodowego. Senacki Klub UD, poza moją wiedzą, wymógł na kierownictwie ZChN
akceptację swoich kandydatów oraz pozostałych ugrupowań koalicyjnych, w
większości przeciwnych uwzględnieniu w przyszłej konstytucji wartości
chrześcijańskich i narodowych. Fakt ten spowodował w dniu 12 XI 1992 r. moją
rezygnację z funkcji przewodniczącego Klubu ZChN w Senacie, wiceprzewodniczącego
Klubu Parlamentarnego ZChN oraz z członkowstwa w Klubie.
W "Nowym Świecie" 14 XII 1992 r.
napisałem: "...dążenie UD do zmonopolizowania polskiej sceny politycznej i
wyeliminowania z niej innych ugrupowań może skłonić społeczeństwo do wyboru
autorytarnego systemu sprawowania władzy i zaowocować tym, co stało się na
Litwie - zwycięstwem postkomunistów".
Doszło do niego w Polsce 19 IX 1993
r. Nie mała w tym zasługa w ówczesnego i obecnego kierownictwa ZChN. W
zaistniałej sytuacji należy żywić nadzieję, że niebawem ZChN wyłoni nowe władze
stronnictwa, które nie będą kompromitowały Kościoła i będą lepiej służyły
narodowi, Polsce.
RYSZARD BENDER
< powrót do: publikacje