
1990
"Posłaniec Warmiński" nr 17, 12 - 25.08.1990
Spór z lewicą
Z Ryszardem Benderem, profesorem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego,
członkiem Stronnictwa Pracy i sygnatariuszem Porozumienia Centrum rozmawia Adam
Jerzy Socha.
- Zdaniem Pana Profesora, spór
jaki trwa w Polsce, jest sporem ideowym czy personalnym?
- Spór Wałęsa - Geremek, (to nie
jest spór Wałęsa - Mazowiecki; Tadeusz Mazowiecki jest w tym sporze tylko hasłem
wywoławczym) jest sporem pomiędzy orientacjami ideowymi. Geremek był partyjnym
ortodoksą. Z "czerwonego" stał się "różowy". Jest to więc spór z lewicą. W moim
przekonaniu dążenia Geremka, Kuronia, Michnika i Lityńskiego są sprzeczne z
dążeniami znakomitej większości społeczeństwa. Nikt w Polsce nie uwierzy,
przynajmniej przez półtora pokolenia, że możliwy jest socjalizm przyzwoity.
Społeczeństwo polskie ma dość barwy czerwonej i jej odmian. Polska jest krajem o
tradycji katolickiej i narodowej. Geremek et consortes twierdzą, że ta tradycja
czyni z nas wsteczników, że każdy kierunek ideowy, inny niż lewicowy, czyni nas
niezrozumiałymi dla Europy Zachodniej. Dlatego Geremek i jego towarzysze chcą
nas "upostępowić" prowadząc społeczeństwo w ślepą uliczkę lewicowej utopii.
Lewica wyrządza tym wiele szkód Polsce. Raz - trwoniąc, i tak niewielką, energię
społeczeństwa na jałowe opary. Dwa - kształtując fałszywy obraz Polski na
Zachodzie.
- Jest Pan Profesor jednym z
pierwszych sygnatariuszy Porozumienia Centrum. Czy PC stanowi alternatywę ideową
wobec lewicy?
- Na potrzebę istnienia, na mapie
politycznej Polski, ugrupowań centrowych wskazywałem od dawna. W lubelskich
"Relacjach" ukazał się zaraz po wyborach 4 czerwca mój artykuł: "Zabrakło
centrum". Napisałem, że Polsce potrzebne jest ugrupowanie centrowe jako
amortyzator lewicy i skrajnej prawicy. Dlatego, gdy tylko pojawiła się
inicjatywa powołania Porozumienia Centrum, stałem się jego sygnatariuszem. W
powołaniu Porozumienia ogromne zasługi położył Jarosław Kaczyński, narażając się
na pomówienia. Porozumienie zmusiło polityków do zerwania masek i ukazania
własnej twarzy, spowodowało też wyłonienie się dwóch głównych nurtów
politycznych w Polsce. Powstanie Akcji Demokratycznej jest przejawem rozsądku
założycieli tego ruchu, którzy zrozumieli, że już nie uda się "scerować"
jedności i że trzeba iść pod własnym sztandarem. Dzięki Porozumieniu została
udaremniona próba odtworzenia tego co było, czyli władzy monopartii. Otworzyła
się szansa na zbudowanie normalnego systemu politycznego. Na początku będzie 80
różnych grup politycznych, ale z czasem one się połączą w kilka nurtów ideowych.
Porozumienie już zgromadziło taką paletę środowisk centrowych. Szkopuł w tym, że
są w Porozumieniu także środowiska lewicowe, które kurczowo trzymają się burty
centrum i lękają się wahnięcia Porozumienia na prawo. Grozi to wahnięciem
Porozumienia w lewo. Dlatego dobrze by się stało, gdyby z czasem do Centrum
doszły ugrupowania z prawicy, takie jak np. Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe
i nie tylko ono.
- Czy po prawie 50. latach
realnego socjalizmu ludzie będą głosować na centroprawicę?
- Szansą dla Polski byłoby
zwycięstwo wyborcze kierunków centrowych. Jeśli centroprawica nie uzyska prawa
do istnienia, to mogą zwyciężyć skrajności na prawo bądź na lewo. Rozumie to
Lech Wałęsa, który nigdy nie był zarażony bakcylem lewicowości, stąd jego
poparcie dla Porozumienia Centrum.
- Lewica postkomunistyczna ma
również potężnego sojusznika - lewicę chrześcijańską. Ludzie "kupili" premiera
jako katolika nie wiedząc, że premier jest przede wszystkim socjalistą
chrześcijańskim, czego nigdy nie krył. Pójdą więc za Mazowieckim sądząc, że idą
za katolicyzmem i obudzą się w socjalizmie.
- Lewica chrześcijańska nie potrafi
przeskoczyć Rubikonu lewicowości. Interes lewicy bierze górę nad interesem
chrześcijaństwa. Jeśli szef PAX-u, Bolesław Piasecki, opowiadał się za
socjalizmem koniunkturalnie, to już dla innych działaczy katolickich, w tym dla
Tadeusza Mazowieckiego, socjalizm uchrześcijaniony to była wizja, to było
objawienie! Ludzie lewicy twierdzą, że Polskę z systemu totalitarnego może
wyprowadzić tylko socjaldemokracja. Przecież Europy Zachodniej z hitleryzmu nie
wyprowadzała socjaldemokracja, a chadecja! Tak było w Niemczech, tak było we
Włoszech. Wyprowadzić Polskę z totalitaryzmu może kierunek chrześcijański. Nie
mam tutaj na myśli jakiegoś jednego, reprezentatywnego kierunku
chrześcijańskiego, bo taki się jeszcze w Polsce nie wykształcił. Możliwe są
tutaj różne orientacje chrześcijańskie: liberalne, narodowe...
- "Gruba kreska" premiera
Mazowieckiego, w moim odczuciu, miała zatuszować kwestię odpowiedzialności za
szaleństwa komunizmu.
- Główna odpowiedzialność za
szaleństwa komunizmu spada na polską inteligencję. Ta odpowiedzialność
korzeniami sięga jeszcze dwudziestolecia międzywojennego. Część przedwojennej
inteligencji polskiej uważała Kościół za ciemnogród. Maria Dąbrowska, pisarka,
stała na czele komitetu rozbiórki budującego się kościoła p.w. św. Stanisława
Kostki na Żoliborzu. Komitet ten sprzedawał cegiełki, by zebrać fundusze na
rozbiórkę. Właśnie ta "postępowa inteligencja" z entuzjazmem odniosła się do
komunizmu po wojnie.
- "Idolem" lewicy laickiej jest
Jan Paweł II. Przy każdej okazji jej reprezentanci powołują się na encykliki
Papieża (poprzednio powoływali się na Marksa i Lenina). Czym tłumaczyć tę nagłą
miłość do Papieża?
- Ta miłość jest pozorna. Oni
wiedzą, że Papież jest największym autorytetem moralnym na świecie. Nie mogą
Papieża krytykować, więc chcą Go zagłaskać przez wybiórczą, selektywną analizę
encyklik. Robili to już socjaliści utopijni chcąc wykazać, że chrześcijaństwo to
komunizm, a Chrystus to pierwszy socjalista. Na niebezpieczeństwo takich
interpretacji wskazywał już Jan XXIII i Paweł VI. Jan Paweł II daje przede
wszystkim wykład prawd wiary, odnosząc je do stosunków społecznych.
- Lewica twierdzi, powołując się
na encykliki Jana Pawła II, że istnieje "trzecia droga" rozwoju społeczeństw.
- Encykliki Jana Pawła II opierają
się na prawie naturalnym i z tych praw wywiedziona jest ocena istniejących
systemów gospodarczych i politycznych. Lewica natomiast stale traktuje encykliki
papieskie instrumentalnie.
- Toczący się spór dotyczy też
przyszłego modelu ustroju politycznego Polski. Za jakim modelem opowiada się Pan
Profesor?
- Opowiadam się za systemem, który
we Francji wprowadził de Gaulle - połączeniem systemu prezydenckiego z
parlamentarnym.
- Kto jest kandydatem Pana
Profesora na fotel prezydencki?
- Jesteśmy, na szczęście, skazani
na jedyną właściwie kandydaturę - Lecha Wałęsy. Jeżeli społeczeństwo to
zrozumie, będzie dobrze dla Polski.
- Autorytet Wałęsy podobno
spadł, a lewica już obsadziła kluczowe stanowiska.
- Deprecjonowanie Wałęsy, to
deprecjonowanie Polski. Przypomina to historię z Witosem, którego również
ośmieszano. Dzisiaj nikt nie odważy się kwestionować zasług Witosa dla Polski.
To prawda, że lewica zgromadziła w swoich rękach wiele dziedzin życia
państwowego. Odpowiedzią społeczeństwa była ogromna absencja wyborcza. Jeśli ta
milcząca większość przemówi, zmiecie lewicę ze sceny politycznej. Jeśli lewica
chce pozostać na tej scenie w postaci chociażby śladowej musi dać szansę na
normalną grę polityczną. Musi powstrzymać się od korzystania z "środków
bogatych" będących w jej dyspozycji. Inaczej nastąpi wybuch, a wtedy do głosu
dojdą skrajności, a nawet rewolucja.
- Wewnątrz trwa walka
polityczna, o na zewnątrz Polska wydaje się równie wyizolowana i samotna jak w
1939 r.
- W momencie gdy Niemcy zaaferowane
są zjednoczeniem, gdy Związek Radziecki jest osłabiony, Polacy zamiast dążyć do
odzyskania tego, co stracili przez aliantów, kłócą się o detale. Kto wie, czy
niecelowo podsyca się tę kłótnię o owe detale, żebyśmy się kręcili jak kot wokół
własnego ogona? Musimy jak najszybciej się pozbierać. W Brześciu, w miejscu
wspólnej defilady wojsk niemieckich i sowieckich po pokonaniu Polski we wrześniu
1939 r., spotkały się imperialne koła Niemiec i ZSRR (ministrowie Genscher i
Szewardnadze). Oby Brześć nie stał się początkiem nowej tragedii narodowej.
Przed wojną czynniki rządowe też nie mogły porozumieć się z opozycją. Apelowałem
24 czerwce w czasie obrad Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie o nowy
okrągły stół rządu z opozycją pozaparlamentarną. Skoro Tadeusz Mazowiecki mógł
zasiąść do stołu z komunistami, to tym bardziej powinien zasiąść z opozycją
niekomunistyczną. Żebyśmy znów nie powiedzieli "Mądry Polak po szkodzie". Od
tego przyszłego okrągłego stołu maże zależeć wiele.
- Dziękuję serdecznie za
rozmowę.
< powrót do: publikacje