
1990
"Ład" nr 35, 02.09.1990
Stalinowski porządek prawny PRL decyduje o religii w szkołach RP
Polacy, którzy poszli do wyborów 4
czerwca 1989, by usunąć władzę komunistyczną, nie przypuszczali, że stalinowska
Konstytucja PRL z 22 lipca 1952 i oparty na niej system prawny będą nadal
ograniczać ich wolność sumienia. Nikt wtedy nie wyobrażał sobie, że Konstytucja
ta i realizująca jej ateistyczne cele Ustawa o systemie oświaty i wychowania z
15 VII 1961 będzie obowiązywała również w Rzeczypospolitej Polskiej. A ustawa ta
stanowi i dziś, że nauczanie i wychowanie młodzieży mają charakter świecki. Kto
mógł wówczas spodziewać się, że ten PRL-owski akt prawny, zniewalający umysły
młodzieży, stanie się w Rzeczypospolitej Polskiej dla sił wrogich Kościołowi i
religii w parlamencie, w rządzie, a także dla Rzecznika Praw Obywatelskich,
tarczą ochronną i równie użytecznym narzędziem walki z tradycją chrześcijańską w
Polsce, jak w latach 1952-1989.
Nie śmiechem, lecz zgrozą napawa
fakt, że, jak podała telewizja 17 VIII 1990, a następnie prasa, prof. Ewa
Łętowska, Rzecznik Praw Obywatelskich w Polsce, wystąpiła do Trybunału
Konstytucyjnego o wypowiedzenie się, czy Instrukcja Ministerstwa Edukacji
Narodowej o powrocie nauczania religii do szkół w roku szkolnym 1990-91 jest
zgodna z Konstytucją PRL z 1952 roku oraz wspomnianą ustawą o ateizacji szkół,
wydaną w 1961 roku, kiedy premierem był Józef Cyrankiewicz, a nie Tadeusz
Mazowiecki. Instrukcja MEN została wynegocjowana przez Komisję Wspólną
przedstawicieli rządu RP i Episkopatu Polski. Jest ona sformułowana, co
stwierdza nawet tygodnik "Polityka” (1990, nr 33) językiem ostrożnym,
wyważonym, dodamy niekiedy nadmiernie, na niekorzyść strony kościelnej. Po
cóż więc wystąpienie pani rzecznik do Trybunału Konstytucyjnego?
Jego decyzję nietrudno przewidzieć.
Już obecnie, bez czekania na werdykt Trybunału, każdy kto zna Konstytucję PRL,
obowiązującą nadal w Rzeczypospolitej Polskiej oraz wspomnianą wyżej ustawę,
pamiętającą rok 1961, spostrzeże, że Instrukcja MEN jest z tymi komunistycznymi
aktami prawnymi sprzeczna. Zawierają one bowiem przepisy represyjne względem
Kościoła i religii w Polsce. Tych przepisów nie wyeliminowano dotąd z
Konstytucji; ustawy o ateizacji szkół z 1961 roku dotąd nie zniesiono. Tę
ostatnią ustawę eksponuje pani rzecznik, staje w jej obronie, stanowi ona
szczególny pretekst w wystąpieniu do Trybunału Konstytucyjnego. A przecież wiele
zmian w mniej istotnych dla narodu kwestiach w Konstytucji PRL-owskiej
poczyniono, wiele ustaw szkodliwych anulowano, tę jednak z 1961 roku
pozostawiono, co daje pani rzecznik możliwość posługiwania się nią, a Trybunał
Konstytucyjny stawia w kłopotliwej sytuacji.
Trybunał ten jest z urzędu
strażnikiem Konstytucji, tej niestety, zredagowanej przez Bolesława Bieruta pod
dyktando Stalina i opartych na niej ustawach, jeszcze nie zmienionych.
Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, którego domaga się Rzecznik Praw
Obywatelskich z góry jest do przewidzenia: Instrukcja MEN, dotycząca
przywrócenia religii w szkołach, nie jest zgodna z Konstytucją 1952 roku i
ustawą uchwaloną w 1961. Czyż więc w tej sytuacji wystąpienia prof. Łętowskiej
do Trybunału Konstytucyjnego o rozważenie sprawy Instrukcji MEN nie należy uznać
za przejaw hipokryzji? A poza tym jest to działanie prowokujące Trybunał do
spowodowania cofnięcia uzgodnień Komisji Wspólnej rządu RP i Episkopatu Polski
wyrażonych we wspomnianej Instrukcji. Chyba że członkowie Trybunału sprawią
niespodziankę pani rzecznik i postkomunistycznym siłom politycznym, nadal
wpływowym w kraju, których ona, czy chce czy nie chce, stała się w tej chwili
wyrazicielką. Stwierdzą po prostu, że Instrukcja MEN jest faktycznie sprzeczna
ze stalinowskim porządkiem prawnym PRL przejawionym w Konstytucji z 1952 roku
oraz z ustawą o szkolnictwie, wydaną w 1961, ale nie z porządkiem prawnym
Rzeczypospolitej Polskiej, lub... przeciągną sprawę do przyszłych wyborów do
następnego Sejmu, który miejmy nadzieję nie będzie przeciwny religii w polskich
szkołach.
Rodzi się jednak pytanie cui
bono to wszystko. Dla jakich względów pozaformalnych (formalne są wyraziście
PRL-owskie) wystąpiła pani rzecznik do Trybunału Konstytucyjnego o ponowne
usunięcie religii ze szkól w Polsce, gdyż, nie owijając sprawy w bawełnę, o to w
rzeczywistości chodzi. Pozostawiam na boku problem przekonań ideowych,
politycznych prof. Łętowskiej, dawnych czy obecnych. Wiem jedno, co prasa i
pozostałe środki masowego przekazu do dziś pozostawiają w cieniu: była ona, gdy
zostawała rzecznikiem, osobą mile widzianą przez rząd Zbigniewa Messnera, górę
Rady Państwa i PZPR-owską większość w Sejmie. Do godności Rzecznika Praw
Obywatelskich rekomendowały prof. Łętowską komunistyczne władze PRL jako
jedynego kandydata. Protestowałem przeciw takiej procedurze w Sejmie 19.XI.1987.
Poseł Jacek Piechota, który i obecnie jest w Sejmie w żenującej sytuacji, jaka
zaistniała, proponował odłożenie sprawy powołania przez Sejm Rzecznika Praw
Obywatelskich. Władze ówczesne nie chciały na to się zgodzić. Przeważyło zdanie
posłanki z PZPR Krystyny Zielińskiej, która entuzjastycznie poparła kandydaturę
prof. Ewy Łętowskiej i Sejm powołał ją. Pozostaje rzecznikiem również obecnie,
przy nowym Sejmie.
Dziś w Sejmie słychać głosy (donosi
o tym prasa) o potrzebie skrócenia kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich,
dokonania ponownej elekcji. Stawiam sobie pytanie, czy wystąpienie prof.
Łętowskiej do Trybunału Konstytucyjnego, które ma spowodować decyzję ponownego
usunięcia religii ze szkól, pomoże jej w obecnym Sejmie przy reelekcji, czy też
zaszkodzi? Pytanie oczywiście retoryczne. Fakt ten z pewnością reelekcji nie
przeszkodzi, niewątpliwie pomoże, biorąc pod uwagę poglądy i przekonania ideowe
postkomunistycznej większości sejmowej oraz grup wolnomyślnych i antyklerykałów,
jakich nie brakuje na ławach OKP.
Dziwnie więc brzmi tłumaczenie się
pani rzecznik przed prymasem Polski. Jeśli jej wniosek skierowany do Trybunału
Konstytucyjnego nie jest głosem przeciw nauczaniu religii w szkołach, to
po co to ekskuzowanie? Czyżby reakcja sumienia?
Martyrologia Kościoła i
społeczeństwa katolickiego w Polsce, zapoczątkowana przez komunistów, nie
zakończyła się, trwa nadal. Nadal Kościół w Polsce nie może nauczać swobodnie
religii w szkołach, jak to miało miejsce po odzyskaniu niepodległości 11 XI
1918, a nawet we wczesnych latach rządów komunistycznych 1944-1952, kiedy nie
odważały się one z całą siłą uderzyć w system wychowawczy w Polsce, oparty na
religii i etyce chrześcijańskiej. Dziś pogrobowcy komunizmu i ich wolnomyślni
sojusznicy pragną za wszelką cenę utrzymać to nauczanie w szkołach bez Boga, bez
religii, bez etyki chrześcijańskiej, jakże uniwersalnej! Idą w ślady sławetnych
ministrów oświaty: Stanisława Skrzeszewskiego, Witolda Jarosińskiego, Wacława
Tułodzieckiego, którzy na polecenie Moskwy skutecznie rugowali naukę religii ze
szkół polskich i ze świadomości społecznej, co sprawia, że dziś w
Rzeczypospolitej Polskiej, nawet gdy znikła PRL, tak trudno ten
przedkomunistyczny stan rzeczy odtworzyć. Nazwiska wymienionych wyżej ministrów
przypominam pro memoria w szczególności obecnej pani wiceminister Annie
Radziwiłł z Ministerstwa Edukacji Narodowej.
Kościół nadal nie może w Polsce
nauczać swobodnie religii w szkołach. Czy to nastąpi z początkiem nadchodzącego
roku szkolnego i czy nauczanie nie zostanie przerwane, zależeć będzie od losu
wniosku pani Rzecznik Praw Obywatelskich skierowanego przed niewielu dniami do
Trybunału Konstytucyjnego. Naucza się religii w szkołach większości krajów
Europy, nawet Litwini będący jeszcze w ZSRR, wprowadzili religię do szkół. A my
deliberujemy, debatujemy, podajemy sprawę do sądu, domagając się, poprzez
wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich, wyroku Trybunału Konstytucyjnego.
Odpowiedzialnością za ten stan rzeczy uwłaczający chrześcijańskiej tradycji
Polski należy obarczyć nie tylko władze państwowe Rzeczypospolitej Polskiej, ale
również siły polityczne kraju. Powinny one podnieść głos protestu przeciw
wnioskowi Rzecznika Praw Obywatelskich. Jest on bowiem wyraźnie stronniczy i ma
spowodować określoną decyzję Trybunału Konstytucyjnego zawartą implicite w
treści wniosku.
Jeszcze trochę, a Trybunał
Konstytucyjny będzie zobowiązany wypowiedzieć się, czy młodzież ma prawo śpiewać
w szkołach, czy tylko w kościele, hymn My chcemy Boga. Są tam przecież
słowa: My chcemy Boga w książce, w szkole...
Ryszard Bender
< powrót do: publikacje