
1981
"Słowo Powszechne" nr 242, 23.12.1981
Samorząd akademicki - postulat od dawna aktualny
Rozmowa z prof. dr. hab. Ryszardem BENDEREM, dziekanem Wydziału Nauk
Humanistycznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, byłym posłem na Sejm.
- Panie Profesorze, sprawa
autonomii, przywrócenia samorządu szkołom wyższym, aż do lata ubiegłego roku
stanowiła swoiste tabu. Nawet w środowiskach uniwersyteckich nie poruszano jej
zbyt ostentacyjnie. Przed 1980 r. Pan pierwszy w Sejmie poprzedniej, VII
kadencji przypomniał posłom, rządowi i społeczeństwu, iż uczelniom akademickim
trzeba przywrócić należny im samorząd.
- Zgadzam się z Panem Redaktorem,
że przed latem 1980 r. na temat przywrócenia samorządu akademickiego mówiono i
pisano zbyt mało, zarówno w oficjalnych środkach przekazu, jak i - powiedzmy to
otwarcie - w wydawnictwach ukazujących się wtedy poza cenzurą.
- Czyżby środowisko akademickie
pogodziło się z wyraźnie występującym w tamtym czasie administrowaniem nauką?
- Tak skrajnie bym tego nie
formułował. Nie pogodziło się ono z tym zjawiskiem, tyle tylko, że nie wyrażało
tego faktu w sposób wyraźny i komunikatywny dla ogółu społeczeństwa. Idea
powrotu do samorządu akademickiego była żywa w środowisku uczonych, myślano,
marzono o niej.
Świadczy o tym m.in. fakt iż na
Uniwersytecie Jagiellońskim w 1976 roku podjęto prace nad zredagowaniem projektu
zmiany w statusie prawnym szkól wyższych. Z projektem tym dotarto do dwu
kolejnych ministrów nauki i szkolnictwa wyższego. Pisał o tym Jerzy Surdykowski
w artykule "Niepokoje akademickie", zamieszczonym w "Życiu Literackim" (nr 39 z
26.IX.1980 r.).
- Na tej próbie zainteresowania
ministrów, zresztą bez należytej wzajemności z ich strony, sprawa się zamknęła.
Utknęła na martwym punkcie.
- Tak, niestety, rzecz się miała.
- A Sejm poprzedniej, VII kadencji, jak reagował
na tę sprawę?
- W ogóle nie reagował! Podnosiłem
ją na plenarnym posiedzeniu Izby, samotnie, 26.X.1978 roku i... nikt mnie nie
poparł, mimo że wśród posłów było wielu profesorów z wyższych uczelni, niektórzy
zasiadali we władzach Polskiej Akademii Nauk. Dlaczego tak się działo?
Trudno mi na to, także dziś, precyzyjnie
odpowiedzieć.
Po zakończeniu sesji podchodzono do
mnie i tłumaczono mi, że powrót do dawnego samorządu uczelni jest w obecnej
chwili wręcz nierealny, a nawet niemożliwy. Powstrzymam się od wymieniania
nazwisk tych kolegów postów i profesorów, którzy byli wówczas takiego zdania.
Wierzę, że obecnie zdanie to zmodyfikowali. I Bogu chwała!
- Dziś inny wiatr powiał w środowisku
akademickim.
- Widać to wyraźnie. Cieszyć się
więc należy, że obecnie sprawa samorządu uczelni akademickich nie tylko drgnęła
w kraju, ale potoczyła się wręcz lawinowo. Obecnie niemal wszyscy są za
wyłącznym prawem korporacji akademickiej do decydowania o losach uczelni i
rozwoju nauki polskiej.
- Sprawę jednak, głównie przez
strajki, wyeksponowali w ostatnich dniach przede wszystkim studenci.
- Profesorowie też nie zostali
bierni, ideę autonomii wyższych uczelni w pełni poparli, nawet ci, którzy nie
żywili nadmiernego nabożeństwa do strajków w ogóle a okupacyjnych w
szczególności. Niektórzy z profesorów zawiesili nawet na okres strajków swoją
normalną działalność dydaktyczną i naukową, przyłączyli się do trwającego
strajku, także tam, gdzie przyjął on maksymalną formę strajku okupacyjnego.
- Sejm też się obecnie ożywił.
Już trwa dyskusja w sejmowej Komisji Nauki i Postępu Technicznego nad przyszłą
ustawą szkołach wyższych.
- Zgodzę się ze stwierdzeniem, że
Sejm się nieco ożywił. Niepokoi mnie horoskop przekazany w wystąpieniu
telewizyjnym przewodniczącego tej Komisji, posła prof. Jana Janowskiego,
człowieka patrzącego realnie na wiele rzeczy. Znam go z Sejmu poprzedniej
kadencji. Stwierdził on, ku zaniepokojeniu chyba wielu, że dyskusja nad
projektem wspomnianej ustawy potrwać może długo i wpłynie pod plenarne obrady
Sejmu, niewykluczone, że dopiero w lutym przyszłego roku. O ile rzeczywiście
sprawa tak by się potoczyła, wówczas wspomniane ożywienie sejmowe z perspektywy
czasu ukazać nam się może jako pozorne. Oby tak nie było!
- W każdym razie nawet na arenie
sejmowej sprawa ruszyła z miejsca, jest już minimalny postęp. A przecież nie tak
dawno, tuż po wydarzeniach z sierpnia 1980 r., apelował Pan Profesor do posłów
zasiadających w Sejmie obecnej kadencji, ażeby o sprawie przywrócenia samorządu
akademickiego nie zapomnieli.
- Rzeczywiście, apelowałem o to na
łamach "Życia Literackiego" w nr 43 z 28.X.1980 r. Po nawiązaniu do wydarzeń z
lata 1980 r. oraz do Porozumień z Wybrzeża, napisałem wówczas: "W obecnej
kadencji nie jestem już posłem. Spraw tych nie mogę więc ponownie podnieść w
naszym parlamencie... Niechże więc, w oparciu o te Porozumienia,
Profesorowie-posłowie w Sejmie obecnej kadencji wypełnią swe przemówienia
również treścią dotyczącą przywrócenia samorządu akademickiego. O to do nich
apeluję".
- Apel ten jednak pozostał bez należytego echa?
- Tak, bez echa należnego randze i
nagłości sprawy. Zresztą dopiero w czasie kilku ostatnich posiedzeń Sejmu,
wytężając słuch, echo to można było uchwycić. Po upływie więc roku od mojego
apelu. Trochę zbyt późno i zbyt mało.
- Znaczy to, że zarówno ze
strony instancji rządowych, jak też ze strony kół sejmowych uczyniono dotąd za
mało, ażeby przywrócić należny uczelniom samorząd akademicki?
- Tak uważam. Życie nie uznaje
próżni. Wypełniły ją żądania studentów, domagających się, w pełni słusznie,
samorządu dla uczelni. Przybrały one formę strajków, przerywających niekiedy
proces dydaktyczny szkól wyższych. Droga do normalizacji jest jedna: jak
najszybsze przywrócenie efektywnego samorządu szkołom wyższym.
- Można więc rozumieć, że obecne
strajki w uczelniach akademickich dotyczą nie tylko niefortunnego powołania
rektora Michała Hebdy w radomskiej WSI, ale też spraw o większej randze i
wymowie.
- Zgadzam się w pełni z tą
konstatacja. Casus rektora Hebdy to jedynie symptom i następstwo o wiele
bardziej podstawowego problemu: braku pełnej samorządności szkól wyższych,
prawnie i wyraźnie określonej. Naturalnie, sytuacja zaistniała w Radomiu ciąży i
na tej podstawowej sprawie. Zakończenie konfliktu radomskiego w sposób, który
uzyska aprobatę społeczną, jest sprawą naglącą.
- O ile dobrze rozumiałem,
zdaniem Pana Profesora, zagadnienie administrowania, zarządzania szkołami
wyższymi w Polsce i problem ich samorządności - to są dwie sprawy, które się ze
sobą ściśle organicznie wręcz łączą.
- Bezsprzecznie tak. Współgranie
obu tych czynników decydować będzie o rozwoju nauki polskiej; dysonans -
spowodować może, już powoduje, zahamowanie tego procesu.
- Pan Profesor, jako poseł w
poprzedniej, VII kadencji Sejmu, tak właśnie ten problem widział.
- Postulowałem w Sejmie uparcie -
mówiono mi, że z uporem maniaka - w czasie obrad plenarnych, a także na
posiedzeniach Komisji Nauki i Postępu Technicznego, przywrócenie wpływu samej
korporacji akademickiej na sprawy uczelni, ich wydziałów, instytutów i katedr.
- Czy mógłby Pan Profesor
przypomnieć, co powiedział Pan na ten temat w Sejmie 26.X.1978 roku, gdyż
postulaty wówczas wysunięte nie straciły swej aktualności?
- Wystąpiłem wtedy, cytuję tekst
przemówienia, o "... przywrócenie pełnej lub znaczne rozszerzenie
dotychczasowej, szczątkowej, bo tak w rzeczywistości rzecz się ma, autonomii
uniwersyteckiej i akademickiej. Niechże o tym, kto i jak długo ma być
profesorem, decydują sami uczeni, a nie tzw. naukowa administracja uczelni. Ta
już teraz nie zawsze, ale nierzadko wyłania się w drodze negatywnej selekcji...
Stąd też administrację uczelnianą
przejmują coraz częściej ludzie, dla których urzędowanie, a nie twórczość
naukowa, ta faktyczna, a nie pozorna - staje się celem. Nie trzeba zgadywać, że
tacy ludzie nie kiwną palcem, by skupić w uczelni autentycznych uczonych.
Naturalnie, sprawozdawczo, na papierze, wszystko będzie w porządku i pięknie".
- Postulaty te nadal czekają na
realizację, wysuwają je strajkujący studenci.
- Cieszyć się jedynie mogę, że je
przypominają. Wierzę, że głos ich w tej sprawie zostanie wzięty pod uwagę i
wówczas samorząd akademicki znowu stanie się rzeczywistością w naszym kraju, a
strajki w uczelniach przeszłością.
Rozmawiał Andrzej Wernic
< powrót do: publikacje