

17 posiedzenie Senatu w dniu 9 lipca 1992 r.
Senator Ryszard Bender:
Panie Marszałku! Wysoki Senacie!
Doceniam wagę historycznych
uzasadnień pana senatora Waleriana Piotrowskiego, ale pamiętajmy, że Senat
przedwojenny miał inny zakres kompetencji niż nasza izba obecnie. Także
całkowitej paraleli historycznej trudno byłoby się doszukiwać.
Chodzi mi o sprawę głosowania
wniosków komisji i indywidualnie zgłaszanych poprawek. Zdaję sobie sprawę, że
komisja bada gruntownie problem, ale nie korzysta przecież z przywileju
nieomylności. Natomiast w naszej izbie sytuacja jest taka, że jeśli pierwszy
zgłasza się wniosek komisji, przechodzi on ze względów merytorycznych, a nieraz
któryś z nas, świadomie czy podświadomie, chce skrócić procedurę. Nie mają szans
wnioski zgłaszane indywidualnie. Nie zgodzę się ani z panem senatorem
Piotrowskim, ani z panem senatorem Mazurkiem. Tym bardziej, że te wnioski są
przecież "surowe", przypadkowe, choć niejeden z nich ma istotne znaczenie.
Chcę zwrócić uwagę na mój wniosek w
sprawie zniżek dla nauczycieli, w którym domagałem się identycznych ulg dla
uczniów i nauczycieli. Bo to wręcz niewychowawcze, żeby nie powiedzieć
niemoralne, że uczniowie mogą jechać ze zniżką pociągiem ekspresowym i
pospiesznym, a nauczyciele tylko osobowym. Ten wniosek przepadł właśnie z tego
względu, że ulegliśmy sugestii komisji - interwencje były już po głosowaniu. Po
pewnym czasie uznaliśmy - pan senator Rejniewicz m. in. tę kwestię poruszył - że
należałoby jednak i ten szczegółowy wniosek uwzględnić.
Dałem ten przykład, bo go pamiętam,
gdyż wyszedł ode mnie. Wiele innych, podobnych, jeszcze bardziej ważkich
propozycji pojawiło się tutaj i przepadło, bo były zgłaszane z miejsca. W
stosunku do wniosków z miejsca uruchamia się mechanizm, który filozofowie
nazywają "brzytwą Ockhama". Działa tu taka brzytwa mądrości zbiorowej komisji,
jak to się kiedyś mówiło. Ale czasami mądry bywa i głos jednostki.
< powrót do: przemówienia senackie