

16 posiedzenie Senatu w dniu 25 czerwca 1992 r.
Senator Ryszard Bender:
Panie Marszałku! Wysoki Senacie!
Słowa poety - ni tu Wschód, ni tu
Zachód - padły kiedyś o Polsce. Poetycka metafora, ale realistyczna. Związaliśmy
się z Zachodem, zdradzono nas - tego przykładem Teheran, Jałta, nie pomogły
gwarancje Karty Atlantyckiej. Związano nas wbrew naszej woli ze Wschodem,
byliśmy satelitą ZSRR.
Dziś znowu podobna sytuacja
polityczna - ni tu Wschód, ni tu Zachód. Nie jesteśmy jeszcze powiązani z
instytucjami Zachodu. Wychodzimy, ale nie wyszliśmy jeszcze z instytucji
Wschodu, kiedyś nam narzuconych.
Co czynić? Roman Dmowski pisał
kiedyś: "Niemcy, Rosja a sprawa polska". Jednak już są zupełnie inne czasy. Dziś
dawnych Niemiec nie ma. Są nowe, pokojowe, ale również swoiście pokojowo
imperialne. Niemcy obejmują drogą pokojową gospodarcze i polityczne przywództwo
w Europie. Dostrzegają to już niektórzy ich sąsiedzi, np. Dania.
Idzie o to, aby nasze łączenie się
z instytucjami europejskimi - co jest nieuchronne, a co musi nastąpić, gdyż
jesteśmy w Europie, my nie wchodzimy do Europy - jak już wielokrotnie o tym
mówiono, służyło wszystkim. Wszystkim, a więc i Polsce, a nie tylko wybranym.
Niekoniecznie musimy brać przykład
z Danii, istnieją i inne sposoby. Korzystniej i roztropniej łączność z
instytucjami europejskimi przeprowadzają - to trzeba sobie krytycznie powiedzieć
- Węgry i Czechosłowacja. Miał po stokroć rację pan senator Kozłowski, gdy
mówił, że w trójkącie Wyszehradzkim wszyscy dbają o własne interesy. Dodałbym -
z wyjątkiem Polski. Węgry i Czesi załatwili sobie wyjście wojsk sowieckich, my
przegapiliśmy dogodny moment, a dziś piętrzą się trudności.
To nie znaczy, że mamy porzucać
Trójkąt. Trzeba jedynie, by jego uczestnicy działali wspólnie Rosja, która
znikła na pół wieku, z powrotem pojawia się na mapie Europy. Oby to nie była już
Rosja wierna dawnym, imperialnym celom, bo byłoby to dla nas i dla niej samej
tragiczne.
Teraz jednak nie graniczymy z
Rosją, ale z Ukrainą, Białorusią, Litwą. Stąd waga traktatów podpisywanych z
naszymi bezpośrednimi sąsiadami - Ukrainą i Białorusią. Zawieramy je jak wolni z
wolnymi, jak równi z równymi. Korzystne są one dla każdej ze stron - i chwała za
to naszej polityce zagranicznej. Da Bóg, że podobny, wzajemnie korzystny traktat
zawrzemy z Litwą. Leży to w interesie obu pobratymczych narodów.
Niestety, bądźmy szczerzy,
deklaracje podpisywane z Litwą nie były i nie są przez rząd litewski
respektowane. A kiedy się odbędą wybory municypalne w polskich regionach, tego
nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych z pewnością też nie wie.
Z Rosją nie dzieli nas już nawet
granica, możemy więc wyprostować pogmatwane przez historię relacje państwowe.
Widzę winę w naszej pozostałej w
polityce - może przejętej z przeszłości, w jakiejś mierze niekiedy wręcz
wasalnej - uczynności względem byłego potężnego sąsiada. Wierzę, że się jej
pozbędziemy, tak jak i przypuszczalnie pana wiceministra Majewskiego, który od
lat prowadził tę politykę.
Liczę, że Rosja, dawny nasz sąsiad,
sama się otrząśnie i zrozumie, że nadmierna uczynność w polityce zagranicznej ze
strony Polski nie jest potrzebna, utrudnia naturalny układ stosunków
politycznych. Liczę, że prezydent Jelcyn, który podpisał z panem prezydentem
Wałęsą traktat międzypaństwowy, zabroni swemu wiceministrowi Dubyninowi - do
niedawna niemal udzielnemu księciu niepodległej Rzeczypospolitej - podważania
traktatu polsko-rosyjskiego, lżenia narodu polskiego w dowcipach o lwie i
małpie.
Nie może być mowy o żadnych
wspólnych przedsiębiorstwach polsko-rosyjskich w dawnych garnizonach sowieckich,
które jak najszybciej powinny zniknąć z Polski. Wyjdziemy na tym niekorzystnie!
Wiemy co znaczą braterskie spółki z nie tak dawnego okresu. Budynki po armii
sowieckiej należy przekazać naszym braciom, rodakom, którzy przecierpieli w
łagrach sowieckich i na Syberii, którzy zostali deportowani do republik
azjatyckich, do Kazachstanu. Niech przyjdą, bo chcą przyjść do "Matki", pragną
znaleźć się w macierzystym kraju! "Matka" nie powinna ich odtrącać! Przekażmy im
wiadomość o możliwości zjawienia się tutaj! Zresztą, ileż jest pustych
gospodarstw na ziemiach zachodnich! Przyjęliby je z wielką wdzięcznością, gdyby
im "Matka Polska" zaproponowała je.
Stosunki polsko-rosyjskie muszą
"wyjść na prostą", ułożyć się przyjaźnie dla dobra obu naszych państw i Europy.
Mogą mieć na to wpływ nie tylko traktaty, ale i przyjazne gesty władz.
Widomym znakiem poprawy stosunków
polsko-rosyjskich stanie się, w moim przekonaniu, obecność prezydenta Rosji obok
prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w Katyniu. Bez tego kroku trudno wierzyć w
przyjacielskie relacje. Dotychczas nie rząd rosyjski a jedynie stowarzyszenie
"Memoriał" - jak niegdyś w XIX wieku Aleksander Hercen - robi wszystko, by
zbliżyć do siebie nasze narody. Chwała mu za to!
Wysoka Izbo! Sprawa Katynia jest
ogromnie ważna. Bez jej wyjaśnienia nie ma o czym mówić. Tej sprawy nie da się
uniknąć. Mówiłem o Katyniu w Sejmie 10 marca 1988 r. Podkreślałem niedawno
również, przed wyjazdem pana prezydenta do Rosji, konieczność ostatecznego
wyjaśnienia sprawy Katynia. Będę do tej bolesnej kwestii wracał także w
przyszłości, aż do momentu ostatecznego ukazania prawdy. Tego wymaga bowiem nie
tylko dobro Polski, ale i dobro Rosji. (Oklaski)
< powrót do: przemówienia senackie