

15 posiedzenie Senatu w dniu 16 czerwca 1992 r.
Senator Ryszard Bender:
Panie Marszałku! Wysoki Senacie!
O projekcie ustawy budżetowej na
rok 1992 przedstawionym przez rząd Jana Olszewskiego, rząd obalony podstępnie
siłami lewicy, także postkomunistycznej, Izba nasza już debatowała. Zostały
przedstawione uzupełnienia i uwagi. Sejm 5 czerwca br. uchwalił ustawę
budżetową.
Senacka Komisja Gospodarki
Narodowej postanowiła nie wnosić zastrzeżeń. Wiemy, mówiliśmy o tym w naszej
izbie wielokrotnie, że nie jest to budżet doskonały, nie jest to nawet dobry
budżet. Ale na taki jedynie obecnie nas stać.
Idzie teraz o co? Ażeby rząd, który
Sejm wyłoni, miejmy nadzieję, z innym premierem na czele, zdołał ten budżet
uczynić realnym z korzyścią dla nas wszystkich, dla Polski.
W odniesieniu do ustaw tzw.
okołobudżetowych, pragnę skupić uwagę Wysokiej Izby na sprawie zmiany ustawy
Karta Nauczyciela. Idzie mi o nazbyt wysokie pensum zajęć, które ma obowiązywać
nauczycieli. Będzie ono znacznie wyższe niż w wielu krajach zachodnich. Nie
możemy zapominać, że szkolnictwo polskie jest w znacznym stopniu sfeminizowane.
Zwiększenie nauczycielom wymiaru zajęć dydaktycznych w praktyce nauczycielkom,
zmniejszy efektywność ich nauczycielskiego trudu. Odbije się niekorzystnie na
kształceniu naszej młodzieży.
Sprawa zniżek komunikacyjnych. Źle
się dzieje, że nauczyciele nie będą mieli możliwości korzystania z tych samych
zniżkowych przejazdów co uczniowie. Ci pierwsi będą mogli wyruszać w podróż
pociągami pospiesznymi ze zniżką, nauczyciele nie. A przecież uposażenie
nauczycieli nie jest wielkie i nie zwiększy się znacząco w najbliższej
przyszłości.
A poza tym, czy te różnice z punktu
wychowawczego są właściwe? Mam poważne wątpliwości.
Wysoka Izbo! Nauczyciele nigdy nie
należeli do grupy pracowników najlepiej uposażonych, nawet w II
Rzeczypospolitej. Chociaż dbano o nich wtedy, dbano o nich bardzo. Emerytury
nauczycieli nie są wielkie. Wnoszę więc, żeby zniżki objęły nie tylko
nauczycieli czynnych zawodowo, ale i nauczycieli emerytów.
Wiemy Wysoki Senacie, jak wielkie
nadzieje nauczyciele polscy wiązali ze zmianami ustrojowymi, z odejściem w
przeszłość indoktrynacji, ograniczeń jakim podlegali w PRL. W Rzeczypospolitej
Polskiej parlament, wyłoniony w wolnych wyborach, winien wesprzeć nauczycieli,
nie ograniczać w sposób nadmierny nabytych przez nich praw. Tego wymaga dobro
nie nauczycieli, ale dobro młodzieży polskiej, dobro Polski.
(...)
Senator Ryszard Bender:
Pani Minister wspomniała, że
wszędzie, poza republiką chilijską, składki są podstawą tego funduszu
emerytalnego. Tylko że te składki, tego Pani nie powiedziała, nie galopują jak u
nas, u nas zbliżają się do 50%. Tam są o wiele niższe. Dlaczego? Dlatego, że są
one składane do instytucji, które nie mają kapitału w bankach, w których
procenty są niewielkie, ale w instytucjach przemysłowych, handlowych i innych.
Czy nie możemy chociażby wrócić do zasady przedwojennych Kas Chorych?
Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Socjalnej Aleksandra
Wiktorow:
Chciałam odpowiedzieć od razu, że
składki są bardzo różne w różnych krajach. We Włoszech dochodzą nawet do 60% i
to liczonych zupełnie inaczej niż u nas. Proszę Państwa, w Polsce składki liczy
się następująco: wynagrodzenie, które mamy, czyli 2 456 przyjmuje się za 100 i
oblicza od tego 45% i wtedy całość to jest nie 100, tylko 145. To jest coś w
rodzaju nadbudówki ponad funduszem płac. I teraz gdyby od tych 145 obliczyć tę
składkę, którą dzisiaj płacimy, to faktycznie w porównaniu z obliczeniami na
Zachodzie, nasza składka wynosi nie 45%, a 31%. Jeżeli by tak liczyć, jak się
liczy rzeczywiście od wynagrodzenia brutto, które uwzględnia tę składkę, bo
brutto to jest wszystko razem, a u nas jest jakby taka nadbudówka.
(Senator Ryszard Bender:
Okazuje się, że raj na ziemi.)
Nie, nie raj na ziemi, tylko po
prostu takie porównanie, gdyby faktycznie liczyć składkę tak jak się liczy na
Zachodzie. Tam są bardzo różne składki, od dwudziestu paru aż do 60 procent
dochodzą. A u nas, jak mówię, według tamtego sposobu liczenia, jest 31%.
Powracam do tego, o czym już
mówiłam. Nigdzie składki nie są odkładane. Właśnie to jest podstawową zasadą
współczesnych ubezpieczeń społecznych. To, co dzisiaj się płaci, natychmiast
jest wydawane. W żadnym ze znanych europejskich systemów ubezpieczeń dochody z
odłożonych składek czyli z tych nadwyżek, które ewentualnie by były, nie
przekraczają od 2 do 8% wszystkich dochodów ubezpieczeń społecznych.
(...)
Wicemarszałek Józef Ślisz:
Proszę bardzo, senator Baranowski ma głos.
(Senator Ryszard Bender: Ja prosiłem o
głos.)
Panie Senatorze, po kolei. Na pana też przyjdzie
kolej.
(Senator Ryszard Bender: Nie doczekam się.)
(...)
Wicemarszałek Józef Ślisz:
Proszę pana senatora Bendera o zadanie pytania.
Senator Ryszard Bender:
Dziękuję Panie Marszałku, że i mnie
pozwolił pan wreszcie zadać pytanie panu ministrowi Misiągowi.
Sądzę że pan minister bardzo
umiejętnie obszedł pytanie pana senatora Rejniewicza. Pan senator Rejniewicz
mówił, że poprzez monopol spirytusowy, alkoholowy i inne, skarb państwa zyska.
Pan twierdzi, że wtedy tylko, gdy
będzie niemoralnie zmuszał do częstszego palenia, czy też większego "wyszynku"
alkoholu. To jest obejście pytania. Pan dobrze wie, że ci, którym ministerstwa,
czy jedno ministerstwo - nie wiem, ile ministerstw musi wchodzić w grę - wydaje
koncesje, nie działają z pobudek altruistycznych. Zbiją oni na tym ogromne
dochody. Państwo winno mieć z tego pieniądze na luki budżetowe a zamiast tego,
oni mają je dla siebie. To jest wręcz paradoks, że dzisiaj, gdy pieniądze są
potrzebne, nie wracamy do dobrych tradycji z okresu Polski międzywojennej, kiedy
to za Władysława Grabskiego, i potem przecież również, gospodarka nie
funkcjonowała źle. A jednak monopole były, nie znoszono ich. Tak tymi koncesjami
w sposób różny... Przecież do dzisiaj jest tajemnicą poliszynela jak różnie,
najrozmaitszymi sposobami uzyskuje się koncesje i w jaki sposób się bogaci.
Bogacą się ci ludzie, różni nuworysze finansowi, natomiast państwo traci. My zaś
ciągle mówimy, że budżet nie jest wstanie załatwić nawet najbardziej potrzebnych
spraw, związanych ze służbą zdrowia, z pensjami dla nauczycieli.
Albo - albo. Zdecydujmy się, czy
będziemy robić wszystko, żeby ułatwić powiększanie kapitału osobom prywatnym,
czy będziemy dbali o budżet państwa. Skończyłem. (Oklaski)
Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Finansów Wojciech Misiąg:
Chciałem panu senatorowi
powiedzieć, że tragedią Polski w ostatnim czasie jest nadmiar tajemnic
poliszynela. Proponuję, żebyśmy nie używali tego argumentu.
(Senator Ryszard Bender: Wymienić nazwiska
osób, które otrzymały koncesje.)
Oczywiście, można wymieniać
nazwiska. Można również pracować tak, jak pracujemy nad tym, żeby uregulować te
sprawy.
Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na
jedną kwestię. Nasza gospodarka działa w ten sposób, że właśnie za rok, dwa,
zyski budżetu, Panie Senatorze, jak i te płace nauczycieli będą regulowane
pieniędzmi owych podatników prywatnych.
(Senator Ryszard Bender: Wywiozą je na
Zachód.)
Nie, nie wywiozą. Tylko że w tej
chwili mamy już 25% produkcji w sektorze prywatnym. Jest ona dużo bardziej
rentowna niż w sektorze państwowym. Oczywiście, nie jestem za tym, i nie sądzę
żebym był o to posądzany, by szukać rozwiązań w mętnej wodzie. Nie możemy jednak
mówić, że musimy nastawić się na to, by ludzie nie robili pieniędzy.
Cała sprawa polega na tym - usiłuję
powiedzieć to od pewnego czasu - że trzeba znaleźć ów złoty środek, on musi być
znaleziony w tych pracach ustawodawczych, tak by i oni zarobili, i budżet miał z
tego pieniądze.
Nastawianie się zaś na to, iż
rozwiąże się tym wszystkie sprawy, jest naprawdę iluzją, jest tworzeniem
fałszywych złudzeń, że my "tłukąc" - przepraszam za słowo - prywatnych
przedsiębiorców, którzy chcą się dorobić na alkoholu, uzdrowimy budżet i
stworzymy zdrową gospodarkę, z dobrym, mocnym budżetem i wysokimi płacami w
sferze budżetowej.
Senator Tomasz Jagodziński:
Panie Ministrze, powiedział pan, że
tragedią Polski jest nadmiar tajemnic poliszynela. Sądzę że nie jest to jedyna
tragedia, bo tragedią jest również nadmiar afer gospodarczych, których źródło
sięga kierowanego przez pana resortu - Ministerstwa Finansów.
Dziwię się że pan, będąc gościem w
Senacie, nie apeluje z tej trybuny do nas i do Sejmu o szybkie uchwalenie ustaw
w zakresie monopolu państwowego, tylko broni prywatnych importerów alkoholu,
tytoniu czy też paliw płynnych.
Mówi się przecież o monopolu
państwa na te towary. Jeżeli tak zaciekle broni pan importerów, to ja gorąco
apeluję do pana o rezygnację ze stanowiska wiceministra finansów. Wtedy sytuacja
będzie zupełnie inna, będziemy rozmawiać na innej płaszczyźnie. (Oklaski)
Skoro luki w budżecie coraz bardziej się powiększają... Na początku roku stawiał
nas pan pod ścianą twierdząc, że nie ma alternatywy, bo jest tylko jedna ustawa
budżetowa. Teraz mówi pan, że trzeba będzie wracać niebawem do nowelizacji
ustawy budżetowej. Z pewnością tak będzie, bo ustawa ta, nie tylko moim zdaniem,
jest fikcją.
(Senator Ryszard Bender: Do cięć
budżetowych.)
Tak, do cięć budżetowych. Bardzo proszę, żeby
odniósł się pan do tego.
I jeszcze mam osobistą prośbę, żeby pan przestał
pouczać nas, senatorów w tej izbie. A spotykam się z tym nie po raz pierwszy.
Dziękuję.
< powrót do: przemówienia senackie