

13 posiedzenie Senatu w dniu 21 maja 1992 r.
Senator Ryszard Bender:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo!
Rozpatrujemy projekt ustawy
konstytucyjnej o trybie przygotowania Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej,
uchwalony przez Sejm 23 kwietnia 1992 r.
Już na wstępie chcę powiedzieć, że
popieram w pełni najważniejsze zmiany dotyczące tego aktu prawnego,
zaproponowane przez połączone Komisje: Konstytucyjną oraz Inicjatyw i Prac
Ustawodawczych. W szczególności uważam za cenne, arcycenne, ustanowienie 11/20
jako wymogu, który podczas głosowania będzie decydował o przyjęciu konstytucji.
Zgadzam się, Panie Senatorze
Andrzejewski, z argumentami, że lepsze jest wrogiem dobrego. To lepsze przy 2/3
głosów byłoby nieosiągalne, byłoby utopią. Zdajemy sobie sprawę że przy tym
rozbiciu politycznym, jakie u nas istnieje, debaty konstytucyjne trwałyby w
nieskończoność. W związku z tym 11/20 jest liczbą zadowalającą.
Pan senator Połomski mówił o
consensusie. Czy będzie o niego bój? Przy tym pluralizmie politycznym w naszym
parlamencie i 11/20 nie będzie łatwo osiągnąć. Zdarzy się jeszcze okazja do
spotkań i uzyskania jednoczącego społeczeństwo porozumienia.
Trudno mi się zgodzić natomiast
również z projektem mniejszości, z projektem, który mówi o referendum, że
referendum, że konstytucja... jeśli to jest nasza konstytucja. Nie myśmy ją
uchwalali, została nam narzucona w 1952 r. - pan senator Mazurek zapewne był
wtedy uczniem, ja byłem studentem - i nie musimy chyba mieć z nią żadnych
uczuciowych związków. Została narzucona po to, aby nas związać jak najsilniej z
sąsiadem, po to, by nasze ustawodawstwo uczynić podległym tamtemu mocarstwu. I
referendum, które tam się odbyło, też przecież miało i ma swój cel. Nie trzeba
więc niechlubnych intencji, które tam z pewnością były, teraz nagle upiększać i
mówić, że referendum jest nam potrzebne. W naszym narodzie nie ma tradycji
referendum.
Konstytucję 3 maja uchwalały izby i
król, uchwalały stany. Nie mamy króla, cesarza nie będziemy mieć, ale mamy dwie
izby i niech te dwie izby uchwalą tę konstytucję. Nie trzeba nam się odwoływać
do referendum, które - przy naszych politycznych podziałach - rzeczywiście
wywoła emocje. Na podstawie tego, co powiedział pan senator Czarnobilski, wiemy
że środki masowego przekazu potrafią zrobić wiele dobrego, ale i niekoniecznie
dobrego.
W związku z tym, referendum mija
się z celem. Jeśli się będziemy upierać przy tym, żeby konstytucja nie była
uchwalona czy żeby ten proces ciągnął się w nieskończoność, to proszę taki
wniosek, te 2/3, przegłosowywać.
Absolutnie nie mogę się zgodzić z
tym, co powiedział pan senator Kuczyński. Ten Polak z obcych stron - to jest
wielki Polak. Prof. Brzeziński jest człowiekiem, który czuwał w tym czasie nad
sprawami polskimi. Ojciec Święty Jan Paweł II i on. Czuwał wtedy, gdy ludzie z
pańskiej partii politycznej wprowadzali stan wojenny. Jego zasługi są
przeogromne i ma on prawo mówić czy z tej konstytucji, której resztki u nas
pozostały, mamy korzystać czy nie. Daj Boże więcej takich patriotów i za
oceanem, i u nas. (Oklaski)
Debatujemy nad niezwykle ważnym
aktem prawnym. Pozwoli on nam, Zgromadzeniu Narodowemu, stworzyć konstytucję,
która uwolni naród, uwolni Polskę od konstytucji narzuconej w 1952 r. przez
Bolesława Bieruta i Józefa Stalina. a obowiązującej - chciałoby się zawołać: o
czasy! o obyczaje! - do dziś. Ktoś może powiedzieć, że obowiązuje ona obecnie,
ale w wielu szczegółach jest zmieniona wręcz nie do poznania. Nieprawda, jest to
ta sama konstytucja z 1952 r., którą na polecenie wspomnianych wyżej dwóch
wrogów niepodległości i suwerenności Polski układał prof. Rozmaryn wraz z
osobami żyjącymi do dziś i nadal działającymi w polskich środowiskach
legislacyjnych. Powstrzymam się od wymieniania nazwisk.
Konstytucja ta musi być zniesiona i
nasze obrady zmierzają ku temu. Niestety, nawet projekt przyjęty przez Senacką
Komisję Konstytucyjną, dotyczący zmian w projekcie ustawy sejmowej z 23 kwietnia
1992 r. podtrzymuje ciągłość legislacyjną z konstytucją z 1952 r. i nie anuluje
tych wszystkich powiązań. Cui bono? - pytam.
W uchwalonym przez Sejm projekcie
ustawy, w art. 2 jest mowa, iż zmiany Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z
dnia 22 lipca 1952 r. dokonywane są w trybie art. 106 tej konstytucji.
Senacka Komisja Konstytucyjna
przyjęła w całości brzmienie tego artykułu, dając mu jedynie inny numer, numer
10.
Wysoki Senacie! Tak nie można
postępować! Powtarzam, konstytucja z 22 lipca 1952 r. jest konstytucją, która
wiąże się z genezą PRL i to z najbardziej mrocznym okresem jej dziejów. I już
najwyższy czas nie wiązać z nią nowych aktów prawnych. Jak? Niech pomyślą o tym
prawnicy. W naszej Izbie mamy wybitnych prawników, znajdziemy takowych i w
Sejmie.
Wspomniany artykuł - nawet jeśli jego przepisy określamy jako tymczasowe -
będzie dowodził, że tryb uchwalania nowej konstytucji, Konstytucji
Rzeczypospolitej Polskiej, wynika z sukcesji tamtej konstytucji, narzuconej
Polsce. Artykuł o którym mowa, musi więc zniknąć. Tego wymaga dobro Polski.
Polski niepodległej. Polski suwerennej. (Oklaski)
(...)
Senator Ryszard Bender:
Panie Marszałku! Panie i Panowie Senatorowie!
Zabieram powtórnie głos dlatego, że
słyszałem wystąpienie pana ministra Falandysza, który nie uświadamiając sobie
może tego, ale w słowach i w tonie wygłosił do nas reprymendę. Przynajmniej ja
tak to odczułem.
Wydaje mi się, że nawet czyniąc to
w najlepszej intencji, reprezentuje bowiem urząd prezydencki, starał się
wskazać, co będzie właściwe, a co nie i jak powinniśmy ukierunkować nasze
obrady. A to już jest suwerenna decyzja Senatu. Rozumiem troskę pana ministra,
ale trzeba zrozumieć również starania nas wszystkich o te suwerenną decyzję
izby.
Uważam, że pan minister okazał
przewrażliwienie. Przecież słyszał, iż mówiliśmy nawet, że trzej suwereni będą
układali konstytucję: Sejm, Senat i prezydent Rzeczpospolitej, że będą
uwzględnione prawa ich wszystkich. A że są różne spojrzenia na tę samą sprawę,
to inna rzecz; że będzie dochodziło do kompromisu... Ileż to razy prezydent
wykazywał umiejętność kompromisu! On rozumie, że kompromis przejawi się i
zaowocuje również przy uchwalaniu konstytucji.
Konstytucja 3 maja, ta wiekopomna
konstytucja też była kompromisem pomiędzy stanami, między izbą poselską,
senatorską i królem. I dzisiaj nic nie uwłaczy konstytucji, jeśli to wielkie
dzieło będzie kompromisem. Do skłócenia między stanami - używając tego archaizmu
- nikt absolutnie nie dąży. Nie dążymy również, i to na pewno, do skłócenia
naszej izby z urzędem pana prezydenta, bo to nie leży w interesie
Rzeczpospolitej. (Oklaski)
< powrót do: przemówienia senackie