. . Prof. Ryszard Bender .
{Biografia}
{Bibliografia}
{Inni o mnie}
{Z wywiadów}
{Z publikacji}
{Z działaności publicznej}
{Z materiałów Służb Bezpieczeństwa}
{Galeria}
{Kontakt}

Z działalności publicznej

Przemówienia senackie

3 posiedzenie Senatu w dniu 17 grudnia 1991 r.

Senator Ryszard Bender:

Panie Marszałku! Wysoki Senacie!

Sprawy budżetu to jest podstawa wszelkich prac parlamentarnych. Sprawy budżetu są najistotniejsze chyba w całym świecie w pracach izby Sejmu czy Senatu. W związku z tym rzeczywiście trzeba ubolewać nad tym, że nie mamy możliwości, że nie dany został nam czas na to, abyśmy mogli z głębszą refleksją podejść do tych problemów, które się pojawiły. Może wtedy byłoby mniej emocji, może nie byłoby tak skrajnych wniosków i propozycji.

Ale uważam, że teraz, przy rozpoczynaniu drugiej kadencji Senatu Rzeczypospolitej, musimy sobie powiedzieć, że do tak ważnych spraw nie możemy przystępować tak szybko, tak raptownie, tak na zawołanie władz, rządu, który podobno, jak słyszeliśmy z ust pana ministra, był do tego zmuszony wymuszoną sytuacją.

Panie Ministrze! Wątpię, czy tak sytuacja nagle wymusza, czy to nie było wymuszenie na nas tych obrad nagle, tuż przed świętami przez nieudolność rządu, nieudolność ministerstwa, przez pana nieudolność, nieudolność człowieka odpowiedzialnego za tę część działań ministerstwa. Gdyby tego nie było, nie musielibyśmy tego wszystkiego robić tak "na chybcika", co uwłacza wręcz powadze izby.

Zostaliśmy zawiadomieni przez Prezydium Sejmu kilka dni temu, że będzie ta debata, że musimy się zbierać. Program dotarł do nas dopiero chyba w piątek. Wcześniej, w przeddzień pojawiła się informacja, że musimy się zebrać, bo renciści nie otrzymają rent. Nawet takie telefoniczne informacje dotarły od agend senackich. Naturalnie larum grają, trzeba coś czynić. Zjawiliśmy się więc i obradujemy.

Sytuacja jednak nie może być taka, żebyśmy mówili, że to robi się tylko dla emerytów. Oczywiście emeryci są w sytuacji strasznej. Obniża się nie te najwyższe emerytury, ale te emerytury średnie. Trzeba im wypłacić. Ja nawet i przyznałbym częściowo panu, panie Ministrze Misiąg, rację, gdyby pan mi powiedział, że rzeczywiście nie ma - poza wymuszeniem przez sytuację takiego postępowania - innych mechanizmów, które by mogły... Gdyby pan tutaj udowodnił. Ale pan tylko ogólnie mówił, że sytuacja wymusza, nie zaś wymusza, powtarzam, nieudolność resortu i nieudolność, w moim przekonaniu, tego działu, którym pan kieruje. Twierdzi pan, że to sytuacja wymusiła i że izby muszą się zgodzić, bo inaczej staną pod pręgierzem opinii publicznej, bo nie pomagają rządowi być takim szczodrobliwym, zwłaszcza dla rencistów.

Trzeba iść z tym, trzeba pomóc, ale pamiętajmy... niech pan, Panie Ministrze, weźmie pod uwagę, że renciści, to również ci, którzy idą do służby zdrowia po pomoc, po ratunek. Pamiętajmy, że cofnięte zostały im zniżki na lekarstwa. W związku z tym nie można powiedzieć, że na razie sytuacja wymusiła na nas i uchwalimy wyłącznie tę część, która dotyczy różnych spraw emerytalnych z rentami włącznie. Trzeba to właśnie zrobić, żeby później pan drugi raz się nie tłumaczył w tej czy w innej izbie naszego parlamentu, że sytuacja wymusza. Trzeba to zrobić i w moim przekonaniu, skoro już rzecz niedobrą czynimy, bo tak rozszerzamy deficyt budżetu państwa, to jednak powiększmy o jeszcze o te 4 bln zł, żeby sprawę służby zdrowia załatwić. Tam tragedia się dzieje! Państwo wiecie, że w aptekach leków nie można uzyskać nawet z poprawnie wypełnioną receptą, a ta recepta przecież nieraz jest ciężarem finansowym dla rencistów.

Dlatego skoro już mamy to zrobić, przynagleni przez rząd... Ale żeby to było ostatni chyba raz, żeby następne gabinety znów nas tak nie przynaglały, o to do Prezydium Sejmu i do pana marszałka apeluję, żebyśmy uważali, żebyśmy rzeczywiście tę powagę Senatu umieli utrzymać nie tylko w procedurze naszych obrad, ale i w naszych stosunkach z rządem. My jesteśmy nad rządem, nie zaś podlegamy rządowi. Dlatego, żeby nie było znowu wystąpienia władz ministerialnych, rządowych, że trzeba znów pod presją sytuacji zmieniać budżet i powiększać deficyt, przychylam się do stanowiska Komisji Polityki Społecznej i Zdrowia, ażeby załatwić już sprawę deficytu i przewidzieć również środki na służbę zdrowia, z którą jest tragicznie.

Skończyłem. Dziękuję, Panie Marszałku.

< powrót do: przemówienia senackie