

IX kadencja Sejmu
VI sesja Sejmu - 31 posiedzenie z 10 marca 1988 r.
Dyskusja nad informacją Rządu o kierunkach i zadaniach polityki zagranicznej PRL oraz o
sytuacji międzynarodowej.
Poseł Ryszard Bender
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie!
Expose pana Ministra Orzechowskiego szeroko naświetliło naszą politykę
zagraniczną. Poważniejsze trudności ma ona już poza sobą.
Otwierają się dla naszych działań
dyplomatycznych nowe perspektywy w związku z odprężeniem międzynarodowym
następującym po spotkaniu w Waszyngtonie prezydenta Reagana z sekretarzem
generalnym KC KPZR Gorbaczowem. Podjęte tam decyzje o ograniczeniu broni
nuklearnej, zniszczeniu jej części, czynią jeszcze bardziej aktualny Plan
generała Jaruzelskiego. Mobilność dyplomacji polskiej wzrosła. Należy wspomnieć
wizyty pana Przewodniczącego Rady Państwa w Nowym Jorku, w Paryżu, w Moskwie, a
także w Wilnie. W Waszyngtonie był z delegacją przewodniczący sejmowej Komisji
Spraw Zagranicznych pan poseł Czyrek. Bawił tamże z grupą posłów pan Marszałek
Malinowski. Jest obecnie wiceprzewodniczący Rady Państwa pan Tadeusz Młyńczak.
Stany Zjednoczone ze względu na
więzi historyczne, Polonię, prężność ekonomiczną, powinny zajmować trwałe,
istotne miejsce w naszej polityce zagranicznej. Dobrze, że obecnie dostrzegamy
to pełniej.
Ważne są i takimi powinny być w
przyszłości nasze tradycyjne więzi przyjaźni z Francją, z Wielką Brytanią i
innymi krajami Europy. Popieram w pełni konstatacje pana posła Wojny. Mamy coraz
lepsze kontakty z RFN. Ostatnio pan Minister Orzechowski odbył rozmowy w
licznych krajach Europy i Azji. Duże znaczenie miała wizyta pana wicemarszałka
Rakowskiego w Związku Radzieckim. W kilku krajach bawiły delegacje sejmowe. Paru
posłów i członków Rady Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa
uczestniczyło w konferencji historycznej polsko-żydowskiej w Jerozolimie. Ożywia
swoją działalność Towarzystwo "Polonia", kulturę polską stara się ono obecnie
przybliżać także Polakom w ZSRR. Inicjatywa to ze wszechmiar godna uznania,
poparcia i rozszerzania.
Nasza pozycja w Europie, obywatele
posłowie, położenie geopolityczne, wkład wnoszony do dziedzictwa duchowego tej
części świata wymaga aktywnych stosunków międzynarodowych. Jesteśmy, jak wyraził
się kiedyś Stefan Kisielewski, "pomostem obrotowym", "państwem osiowym" -
czytamy u Zbigniewa Brzezińskiego. Zmiany, które dokonują się na arenie
międzynarodowej, ocieplenie stosunków między supermocarstwami po szczycie
waszyngtońskim, wszystko to powinno pobudzać naszą politykę zagraniczną, naszą
dyplomację, do stawiania sobie ambitniejszych niż dawniej zadań, do eksponowania
pozycji Polski w świecie.
Wysoka Izbo! Niezwykle ważne dla
polityki polskiej powinny być, także w przyszłości, dobrosąsiedzkie stosunki
między Rzecząpospolitą Polską i ZSRR. Dzieje obu naszych krajów, od rozbiorów
począwszy, w szczególności najnowsze, wykazywały jakże często, że pogorszenie
relacji międzypaństwowych, uzależnianie Polski, wymazywanie z mapy Europy
służyło wyłącznie interesom wrogów Polski i Rosji, Polski i Związku
Radzieckiego. Zawsze było to z korzyścią dla Prus, dla kajzerowskich, a później
hitlerowskich Niemiec. Między Polską i ZSRR może i musi zaistnieć przyjaźń o
wzajemną rację stanu oparta, rzeczywista a nie deklaratywna, propagandowa. Ta
ostatnia powinna stać się przeszłością, śmieszną przeszłością. Obecnie w okresie
"głasnosti" rozwijanej przez sekretarza generalnego pana Michaiła Gorbaczowa i
państwowe kierownictwo radzieckie, mogą i powinny zniknąć zadrażnienia, które
utrudniały czy wręcz uniemożliwiały wcześniej rozwijanie realnej a nie
fasadowej, dobrosąsiedzkiej polityki między obu naszymi narodami i państwami.
Suwerenna, samorządna, silna
ekonomicznie Polska to najlepszy sojusznik u zachodnich granic Związku
Radzieckiego i naturalna bariera dla ponownych snów o "Drang nach Osten".
Wysoki Sejmie! Obopólnemu zbliżeniu
i wzajemnemu korzystnemu współdziałaniu na płaszczyźnie międzynarodowej Polski i
ZSRR służyć będzie usuwanie "białych plam" z kart naszych dziejów. Dobrze, że
działa komisja historyków polskich i radzieckich zajmująca się tą sprawą.
Panie Ministrze - jesteśmy obaj
historykami, nie muszę przekonywać, że dla wywabienia "białych plam" badaczom
potrzebne są decyzje polityczne, one otworzą archiwa, ujawnią niedostępne dotąd
dokumenty dotyczące złożonych, przemilczanych niekiedy, utajonych zdarzeń z
naszej przeszłości.
W tej Wysokiej Izbie musi zostać
wypowiedziane słowo Katyń. Tego wymaga honor narodu polskiego, jego męczeńskie
dzieje w latach ostatniej wojny. Wypowiadam je w przekonaniu, że kompetentne
czynniki rządowe zadbają, ażeby jak najszybciej wszelkie okoliczności dotyczące
Katynia zostały dogłębnie, z troską o prawdę, wyjaśnione. Wyjaśnić należy
również cały splot spraw związanych z paktem Ribbentrop - Mołotow z 23 sierpnia
39 roku i z jego tragicznymi dla Polski następstwami, z 17 września 1939 roku, z
wywózkami na Sybir wielotysięcznej rzeszy Polaków ciągnącymi się aż po 1941rok.
Są w tej Izbie osoby, które boleśnie doświadczyły tych wywózek.
W przeddzień obchodów 70-rocznicy
odzyskania niepodległości musimy zapytać o losy więzienne wicepremiera rządu
polskiego Jana Stanisława Jankowskiego, komendanta Armii Krajowej gen. Leopolda
Okulickiego, ministra Stanisława Jasiukiewicza. Gdzie są ich mogiły? Jak "głasnost",
to "głasnost". Mówmy tutaj w Sejmie i o tej tragedii narodu, nikt inny za nas
tego nie uczyni. Musimy stać się wiarygodni wobec żyjących jeszcze świadków
historii, naszych dzieci i wnuków.
Represje, zbrodnie Stalina i Berii
objęły oba społeczeństwa, radzieckie i polskie. Przytaczam słowa pana Jurija
Nikołajewicza Afanasjewa rektora moskiewskiego Państwowego Instytutu
Historyczno-Archiwalnego. Powiedział on: "Nie potrafiłbym wymienić żadnego
problemu z dziejów naszych polsko-radzieckich, od którego należałoby uciekać.
Nawet Katyń, a może przede wszystkim Katyń - to problem, którym obowiązkowo
powinni zająć się historycy polscy i radzieccy - wspólnie". Nic tu dodać.
Apeluję do kolegów historyków ze wspomnianej już komisji, pospieszcie się
panowie, nie przejawiajcie ślimaczego tempa. Naród czeka na wyjaśnienie, z
waszej strony, zbrodni Katynia.
Wysoka Izbo! Ukazanie w pełnym
świetle trudnych momentów w dziejach Polski i Związku Radzieckiego jest
potrzebne także dlatego, byśmy mogli stawić czoła problemom, które przyniesie
przyszłość, a i teraźniejszość niesie. Nie możemy dzisiaj patrzeć obojętnie na
zadziorność polityki niemieckiej, nie tylko tej zachodniej, ale i wschodniej.
Mówiłem w Izbie przed rokiem, że nie służy wzajemnej przyjaźni pojawianie się w
NRD, coraz częstsze, prac historycznych gloryfikujących pruską tradycję
Fryderyka II czy Ottona von Bismarcka - wrogów niepodległości Polski. Obecnie
dzieją się rzeczy gorsze, o których - mam pretensje do Rządu - niemal milczymy.
Jedynie regionalny dziennik "Kurier Szczeciński" z 12 stycznia br. zamieścił
obszerniejszą publikację dotyczącą oburzających roszczeń władz NRD do polskiego
akwenu Zatoki Pomorskiej. Jednostronną decyzją NRD rozszerzyła własne morze
terytorialne do 12 mil, anektując polską przestrzeń wodną. Spowodowało to, że
tory wodne do Świnoujścia i Szczecina znalazły się nagle, rzekomo, w granicach
tego państwa. Podobnego kroku nie uczyniła NRD w stosunku do RFN, tylko względem
Polski. Cieszą się rewizjoniści, twierdząc, że wszystko to stało się w interesie
ogólnoniemieckim, pangermańskim. Należy wyraźnie powiedzieć w Sejmie, że dyktatu
nie przyjmujemy, a delimitacja morza terytorialnego dokonana przez NRD w Zatoce
Pomorskiej jest sprzeczna z prawem międzynarodowym.
Trzeba zintensyfikować rozmowy
dyplomatyczne, które powinny doprowadzić jak najszybciej do restytucji naszego
stanu posiadania w Zatoce Pomorskiej.
Wysoka Izbo! Inna sprawa, ważna dla
polskiej polityki zagranicznej i stosunków wewnętrznych kraju. Wiemy, że między
Rządem, Episkopatem Polskim i Stolicą Apostolską trwają rozmowy dotyczące
ułożenia wielu zasadniczych spraw między Kościołem i państwem oraz nawiązania
stosunków dyplomatycznych. Wypowiedzi strony kościelnej, księdza arcybiskupa
Jerzego Stroby budzą optymizm. Należy wierzyć, że strona rządowa uczyni
wszystko, ażeby łączność dyplomatyczna ze Stolicą Apostolską nieopatrznie
zerwana przed laty, została przywrócona, zgodnie z wielowiekową tradycją naszego
narodu.
I ostatni już problem rzutujący na
odbiór obrazu Polski za granicą. Kształtują go w znaczniej mierze ludzie pióra.
U nas w kraju sytuacja wytworzyła się szczególna. Polski PEN-Club powstały na
przełomie 1924-1925 roku za sprawą jeszcze Stefana Żeromskiego, grupuje
wybitnych twórców, stanowi on ogniwo międzynarodowej federacji PEN-Clubów. Ta
ostatnia w związku z zawieszeniem, później rozwiązaniem statutowych władz
polskiego PEN-Clubu i powołaniem pozastatutowych nie będących z federacją w
łączności, uznała PEN-Club w Polsce jako "dormant", tj. nie mogący działać w
zaistniałych warunkach. Traci na tym kultura polska, a kraj pozbywa się
możliwości międzynarodowego oddziaływania piśmiennictwa polskiego na świat.
Tak rozrzutne nie są inne kraje z
tej samej co my części Europy. Ich PEN-Cluby czynne są na arenie
międzynarodowej. Dążyć trzeba do rychłego uregulowania sprawy polskiego
PEN-Clubu. Umożliwmy mu wyłonienie władz zgodnie ze statutem, by mógł on
ponownie stać się pełnoprawnym członkiem Międzynarodowej Federacji P.E.N. Będzie
to z pożytkiem dla Polski.
Dobro Rzeczypospolitej Polskiej,
jej znacząca pozycja międzynarodowa, to cel naszej polityki zagranicznej na dziś
i na jutro. O tym musimy pamiętać, o to stale powinniśmy się troszczyć.
(Oklaski)
Wicemarszałek Mieczysław Rakowski:
Głos ma poseł Witold Lipski.
Poseł Witold Lipski:
Obywatelu Marszałku! Wysoka - Izbo!
Mój poprzednik poseł Bender podniósł sprawy, które są niezwykle żywe w naszym
społeczeństwie. Są to sprawy, które zostały w sposób oficjalny podjęte, pracuje
komisja wspólna, która dokonała już w niektórych dziedzinach wchodzących w
zakres tej sprawy istotnych postępów. Wydaje mi się, że nie byłoby w interesie
naszej Izby i w interesie sprawy, abyśmy zmieniali porządek dzienny naszego
posiedzenia, który dotyczy spraw sytuacji międzynarodowej i naszej polityki
zagranicznej. (...)
< powrót do: przemówienia sejmowe