

IX kadencja Sejmu
III sesja Sejmu - 16 posiedzenie z 28 stycznia 1987 r.
Dyskusja nad informacją Prezesa Rady Ministrów o sytuacji społeczno-gospodarczej kraju oraz o
pracach Rządu w 1987 r.
Poseł Ryszard Bender
Panie Marszałku! Będę starał się
podporządkować decyzji Prezydium Sejmu ograniczającej czas przemówień sejmowych
przewidziany regulaminem. Mam prośbę jednak, niech Pan nie miga światełkami, gdy
będę mówił jedną minutę lub dwie dłużej, więcej nie przeciągnę. Z góry dziękuję.
Wysoki Sejmie! Debatujemy nad
expose pana Premiera dotyczącym sytuacji społeczno-gospodarczej, o planach Rządu
na rok bieżący. Byłoby przekorą nie widzieć osiągnięć. Dostrzegają je nawet
obcy. Z drugiej strony za beztroskę należałoby uznać niezauważanie sytuacji
trudnych, nadal kryzysowych, którym nie potrafiliśmy dotąd sprostać. Tych
trudnych problemów wymienił pan Premier całą listę, mówiono o tym w dyskusji,
wspomnę więc o niektórych.
Jak doniosła prasa, raport Banku
Światowego stwierdza, iż wewnętrzna równowaga polskiej gospodarki znacznie się
poprawia w porównaniu z latami 1981-1982. Nadal jednak popyt na rynku jest
większy od podaży towarów, jakże wielu, a także usług. Kolejki nie nikną, a
jeśli znikają, to z reguły dlatego, że towarów nie ma. W aptekach kolejek nie
widać, gdyż brakuje najprostszych leków, witamin, środków opatrunkowych.
Wspomniany raport Banku Światowego
stwierdza, że gospodarka nasza ma spory potencjał, ale jest mało wydajna i
niezrównoważona. Nadal jej główną siłą jest napędową jest scentralizowany system
zaopatrzenia a nie konkurencja, dotacje a nie samowystarczalność. Stąd też nie
są wcielane w życie przepisy upadłościowe. Pan Premier zapowiedział ostrzejsze
ich egzekwowanie, i słusznie.
Na wsparcie gospodarki inicjatywą
prywatną nie mamy odwagi się zdecydować. A przecież nie jest to odstępstwo
ideologiczne. W okresie PKWN i grubo później zapewniano naród, że gospodarkę
będą kształtować trzy równorzędne sektory: państwowy, spółdzielczy i prywatny.
Jakżeśmy daleko od tych zapewnień odeszli. Czy z pożytkiem tylko? W NRD obecnie
stawia się wyraźnie na małą i średnią wytwórczość prywatną Istnieją tam, jak
przeczytałem w prasie, 2 283 prywatne masarnie, a w nich zatrudnia się 17 634
osoby. A u nas ile takich prywatnych masarni istnieje? Lepiej nie wiedzieć.
Zacofanie techniczne w polskim
przemyśle jest ogromne. Maszyny są z reguły zużyte, góruje przemysł surowcowy,
materiałochłonny a nie precyzyjny, wyzyskujący myśl techniczną polskich
inżynierów. Złotówka, pieniądz, jak twierdzą historycy gospodarki, przed wojną
aż za twardy, dziś jest walutą słabą, nawet w krajach obozu, do którego
należymy. Trzeba czynić wszystko, by podnieść wartość złotego. Obok niego bowiem
istnieje realny inny pieniądz, oficjalnie zwany bonami, za który można kupić co
dusza zapragnie. Złoty stał się ubogim ich krewnym. To niektóre bolączki, jakie
dodatkowo podnoszę w Izbie. Oby reforma, jej drugi etap, podobno wyższy, zdołała
je wyeliminować. Musi to uczynić. Nie może zawieść narodu. Bez konsekwencji
społecznych, które znamy z przeszłości.
Panie Premierze! Spraw, na które
Rząd powinien zwrócić większą niż dotąd uwagę jest wiele. Mieszkania, coraz
mniej ich budujemy. Ktoś mi wskazał tuż obok Sejmu, w stronę Parku Ujazdowskiego
idąc, tzw. domki fińskie. Funkcjonują one od wczesnych lat powojennych.
Usłyszałem zdanie: skoro nie stać nas na nowoczesne budownictwo, stawiajmy domki
fińskie.
Zwraca uwagę niedowład różnych służb, np. kolei, dróg publicznych, a w
szczególności poczty. Listy w kraju wędrują do tygodnia, a nawet dłużej. Z
Ameryki, kartka pocztowa wrzucona 13 grudnia ub. roku dociera 25 stycznia br.
Nikt nie uwierzy w kraju, że to wina poczty amerykańskiej. A jakie tworzy się
domysły, lepiej nie powtarzać.
O ochronie środowiska będzie
jeszcze mowa w czasie posiedzenia. Jak jest złe, jak bardzo zniszczone
środowisko naturalne człowieka w Polsce, wyczytać można nawet z informacji
przekazanej nam przez ministerstwo. Problem wody, czystych rzek i jezior,
Bałtyku nawet, staje przed nami z całą ostrością. Do tego dochodzi straszliwe
zanieczyszczenie powietrza. W niektórych regionach kraju katastrofalne. Rzecz
zdumiewająca. Dokument rządowy na pierwszym miejscu w systemie ochrony
środowiska stawia - proszę o uwagę - doskonalenie organizacji administracji, a
następnie doskonalenie systemu prawnego. Sprawy inwestycji dotyczących ochrony
środowiska występują jako dalsza, siódma pozycja. A te chyba są ważniejsze.
Prawa niektóre mamy dobre, ale z
ich urealnieniem, realizacją jest gorzej. I one jednak niekiedy pozostawiają
sporo do życzenia. Czytałem we wczorajszej prasie, że Rada Społeczno-Gospodarcza
krytycznie wypowiedziała się o corocznie dokonywanych zmianach obowiązujących
przepisów emerytalnych. Rada Społeczno-Gospodarcza stwierdziła, że taka praktyka
deprecjonuje rangę ustaw sejmowych. I słusznie.
Wysoka Izbo! Tym wszystkim
problemom ukazanym w przemówieniu pana Premiera, podniesionym w dyskusji i
przeze mnie, łatwiej będziemy mogli sprostać, gdy narodowe porozumienie
wszystkich Polaków stanie się faktem, przybliży się przynajmniej znacznie.
Słowa pana Premiera z dzisiejszego
expose, mówiące o pragnieniu Rządu układania stosunków Kościół - Państwo na jak
najlepszej płaszczyźnie, cieszą i napawają optymizmem. Musimy zrozumieć, że o
postęp na drodze porozumienia, nie jest łatwo. Występują różnice, które dzielą
Polaków, nie są one błahe. Dotyczą istotnych spraw. Sposobu rządzenia, stosunków
między władzą a społeczeństwem, pluralizmu związkowego i politycznego, spraw
religii i ateizmu, który zbyt często wspierany jest silnym ramieniem władzy
świeckiej. To ostatnie zjawisko zapewne sprawia, że znowu wzmogły się ingerencje
cenzur w pismach kościelnych. Przed kilku laty cenzurowano z rozmachem
wypowiedzi Prymasa Polski i Papieża, Papieża Polaka. Teraz to się powtarza.
W ostatnim numerze "Tygodnika
Powszechnego" z 25 stycznia br. miało miejsce aż siedem ingerencji cenzury w
artykule księdza Alojzego Orszulika, dyrektora biura prasowego Episkopatu
Polski, człowieka o dużym wyczuciu spraw publicznych w kraju. Cóż tak
niebezpiecznego dla państwa ten wybitny kapłan Kościoła polskiego chciał
przemycić i mu udaremniono? Może pan prezes Głównego Urzędu Kontroli Publikacji
i Widowisk kiedyś to wyjaśni? Wątpię jednak, czy potrafi uczynić to
przekonywająco.
W "Przeglądzie Katolickim" z kolei,
z tą samą datą, ocenzurowano wypowiedź Ojca Świętego Jana Pawła II z 7 stycznia
br. Ciekawie to koresponduje z informacją o ostatniej wizycie pana
Przewodniczącego Rady Państwa w Watykanie. Nadgorliwość zawodowa cenzora.
Delikatniej tego nie można określić.
Wysoki Sejmie! Te i inne podobne
sytuacje pogłębiają niewątpliwie frustrację społeczeństwa i tak już niemałą. W
przezwyciężeniu jej i innych przeszkód (czas goni, prawda panie Marszałku),
dopomóc powinna działalność Rady Konsultacyjnej powołanej 6 grudnia 1986 roku
przez pana Przewodniczącego Rady Państwa. Weszło do niej wiele eminentnych
postaci reprezentujących niezależne spojrzenie na najważniejsze sprawy narodu.
Nazwiska ich znamy. Wystarczy wypowiedzieć kilka: wybitny historyk Polski prof.
Aleksander Gieysztor, mecenas Władysław Siła-Nowicki niestrudzony obrońca w
procesach politycznych, prof. Andrzej Święcicki przez wiele lat prezes Klubu
Inteligencji Katolickiej w Warszawie, Janusz Zabłocki w poprzedniej Izbie
przewodniczący Poselskiego Koła Katolicko-Społecznego.
Z wypowiedzi Pana Przewodniczącego
Rady Państwa wiemy, iż Rada ma mieć charakter otwarty, że mogą wejść w jej skład
z czasem nowe osoby. Rozumiem, że te osoby, których głos wiele waży w życiu
oficjalnym i pozaoficjalnym kraju. Uczestniczą w Radzie Konsultacyjnej nasi
koledzy posłowie. Przyznam się, mam wątpliwości, czy powinni oni tłoczyć się w
Radzie i tam wygłaszać przemówienia. Są przecież posłami, mogą to czynić w Izbie
w obecności Pana Przewodniczącego i całego gremium Rady Państwa. In dubiis
libertas (w wątpliwościach wolność) - mówi starożytna i chrześcijańska zasada.
Poprzestaję na tej konstatacji.
Marzymy, znaczna przynajmniej część
naszego społeczeństwa marzy, o dalszej demokratyzacji życia społecznego i
politycznego w Polsce. Powołanie Rady Konsultacyjnej o tym jeszcze nie świadczy.
Jej praca, jej działalność może natomiast służyć takiemu procesowi. Stanie się
to wtedy, gdy formułować ona będzie wnioski ułatwiające władzy i powiększenie w
naszym kraju zakresu podmiotowości naszego społeczeństwa, wszystkich jego grup.
Uzależnione to będzie od inicjatywy, od siły argumentów członków Rady. Należy
wierzyć, że tak sprawy się potoczą. Ta Rada może zyskać na trwałe prawo
obywatelstwa w naszym politycznym systemie, mimo że w kraju na orbicie życia
społecznego pojawiło się wiele różnych rad, nazbyt wiele. Od niej to zależy.
Wysoka Izbo! Nie tylko Rada
Konsultacyjna jest ważną inicjatywą podjętą w końcu ubiegłego roku przez pana
Wojciecha Jaruzelskiego Przewodniczącego Rady Państwa. Z początkiem br. doszła
następna - stała się nią wizyta pana Przewodniczącego w Stolicy Apostolskiej i
we Włoszech. Miliony Polaków, miliony katolików śledziły tę wizytę z dużym
napięciem i nadzieją. Ucieszyło wszystkich określenie jej przez Ojca Świętego
Jana Pawła II jako niewątpliwie historycznej.
Więź naszej ojczyzny ze Stolicą
Piotrową, tak od najwcześniejszych naszych dziejów ważną, pogłębi przyszła
trzecia pielgrzymka Jego Świątobliwości Jana Pawła II do Polski w czerwcu br.
Oczekują jej w kraju wielomilionowe rzesze katolików. I nie mylę się chyba, nie
tylko katolików. Oczekują jej wszyscy Polacy. (Oklaski)
< powrót do: przemówienia sejmowe