

IX kadencja Sejmu
II sesja Sejmu - 8 posiedzenie z 23 kwietnia 1986 r.
Łączna dyskusja nad informacją Rządu o stanie rolnictwa i gospodarki żywnościowej w 1985 r. oraz
nad sprawozdaniem Komisji o realizacji ustawy o społeczno-zawodowych
organizacjach rolników oraz ustawy Prawo spółdzielcze.
Poseł Ryszard Bender
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! W
dotychczasowych wystąpieniach podanych zostało wiele szczegółów dotyczących
aktywów (te były i są również), jak też pasywów, blasków i cieni polskiego
rolnictwa. Zatrzymajmy się chwilę przy pierwszych.
Od 1981 r. mają miejsce symptomy
reorientacji czynników politycznych na rzecz poprawy funkcjonowania i rozwoju
rolnictwa, także rolnictwa indywidualnego. Zasługa to poprzedniego gabinetu
rządowego, jak też obecnego. Oby nadal kroczył on w tym kierunku i śmiało.
W moim odczuciu nie jest to
odchodzenie od ideologicznej doktryny sił rządzących po ostatniej wojnie. Raczej
powracanie do źródeł, do tych gwarancji, jakie dał rolnictwu i drobnej
wytwórczości przemysłowej Manifest PKWN i związane z nim akty prawne, z czasem
zmienione bądź zapomniane. W Konstytucji jest już mowa o trwałości gospodarstw
indywidualnych. W aktach ustawodawczych, w wypowiedziach przedstawicieli władz
postanowione zostało równorzędne traktowanie wszystkich sektorów rolnictwa, bez
sztucznego hołubienia tzw. uspołecznionego. Ustalono zasady pełnego,
100-procentowego parytetu dochodów ludności rolniczej i pozarolniczej.
Przewidziano 30% nakładów inwestycyjnych na rolnictwo i gospodarkę żywnościową.
Zwraca się uwagę - raz baczniej, raz mniej, ale zwraca - na opłacalność
podstawowych gałęzi produkcji rolniczej, przez elastyczną politykę cen. Wszak
rolnik bez sztabu księgowych, bez nadmiernej buchalterii liczyć potrafi. Opiera
swą gospodarkę na rachunku ekonomicznym, co nie wszędzie w naszej gospodarce ma
miejsce. Uczyć się można i należy od rolnika zasad ekonomiki realnej, a nie...
księżycowej.
To, co mówiłem wyżej o pewnych
pozytywach rolnictwa i polityki rolnej państwa nie jest wyłącznie mają
konstatacją. Część informacji wziąłem - nie zgadną Państwo - nie z
"Rzeczypospolitej", nie z tygodnika "Ład", który już trzeci tydzień nie
wychodzi, ale z publikacji tzw. drugiego obiegu, zawierających i krytyczne
uwagi. Są to opinie kół, które określają siebie jako opozycję, na ogół bliskich
i dziś ideom "Solidarności". Rządząc, trzeba i te opinie dostrzegać, by jak w
soczewce zebrać możliwie wszystkie promienie, nie tracąc, przez przekorę, nawet
najmniejszego. O ile mają w czymś rację ludzie, podnoszący tę, a nie inną swoją
proweniencję, trzeba się z tym zgodzić i wykorzystać pomysły, jeśli nie mają,
przedstawić argumenty. Po stokroć słuszność ma nasz kolega sejmowy poseł Mikołaj
Kozakiewicz, gdy mówi: "...jedyną siłą państwa naprawdę liczącą się i o którą
należy zabiegać jest poparcie obywateli, dodam - w szczególności tych dotąd nie
w pełni przekonanych, których - jednych i drugich - kompetentna, ofiarna i
wydajna praca jest z kolei jedynym źródłem bogactwa i rozwoju kraju".
Wysoki Sejmie! Miałem mówić również
o pasywach, o cieniach naszej polityki rolnej, o sprawach trapiących rolników.
Jest ich wiele. Sygnalizowali je przedmówcy. Tak się składa, że co miesiąc
uczestniczę w spotkaniach z wyborcami w środowiskach wiejskich. Notuję te same
wszędzie problemy. Woda, brak jej jest coraz powszechniejszy. W niektórych
wsiach tragedia. Odpowiedzialnością obciąża się miasto, przemysł. Następnie
węgiel. Polska ma go wiele, mówią rolnicy. A dlaczego nie trafia na wieś? Nie
będę powtarzał odpowiedzi, jakie sami rolnicy formułują. Materiały budowlane z
trudem są zdobywane. Brakuje w szczególności cementu, eternitu na dach.
Ciągniki, traktory, które mają unowocześnić rolnictwo są - jak żartują
gospodarze - na recepty. Części zamiennych do maszyn brakuje. Mowa o tym była
dziś niejednokrotnie. Z hodowlą krów coraz gorzej. Nie ma dojarek, schładzarek
do mleka, brakuje paszy. A co najgorsze, nie wypracowano dotąd rzetelnej oceny
jakości mleka. Słyszę w czasie spotkań pytania - dlaczego mleko przyjmowane od
nas jest oceniane według kategorii I lub II, a następnie zlewane razem na oczach
rolników. Następuje więc spadek pogłowia, mniejszy jest skup mleka, co zagrozić
może produkcji masła. Obyśmy znowu nie nabywali masła na kartki. Dystrybucja
środków produkcji dla rolników powinna być oparta w coraz większym stopniu na
kryteriach ekonomicznych, a nie na administracyjnym rozdzielnictwie, z
konieczności stronniczym, często błędnym.
Wysoka Izbo! Nie muszę zapewniać
Izby, iż znaczna część społeczeństwa, znaczna część rolników, z którymi się
spotykam, wiąże nadal duże nadzieje z ciągle nie zrealizowaną kościelną fundacją
rolniczą. Snują domysły najrozmaitsze. Powstrzymam się od ich przytaczania.
Rolnik polski, pracując w trudzie,
w niełatwej sytuacji, bez udogodnień dostępnych w innych krajach Europy,
powiększa produkcję tak, jak potrafi. Żywi naród. Przywiązanie bowiem rolnika do
ziemi jest ogromne. Podziwiać należy pracowitość, rzetelność (bo ziemi oszukać
się nie da), dokładność, współdziałanie wzajemne rolników. Ma to wszystko
związek z kulturą ludową, bardzo polską i chrześcijańską zarazem. Panie
Ministrze rolnictwa - warto to dostrzegać. Praca rolnika powiązana jest wielu
nićmi z jego religijnością, żywą do dziś - jak dowodzą prace socjologów, m.in.
jednego z najwybitniejszych - ks. Władysława Piwowarskiego. Stąd też
propagowanie tzw. światopoglądu naukowego na wsi, nie tylko że się nie przyjmie,
ale może pomniejszyć efekty pracy rolników, czerpiących bodźce z wyznawanego
światopoglądu chrześcijańskiego. Zamiast tegoż naukowego światopoglądu, dajmy
rolnikom więcej potrzebnych części zamiennych. Jak je zdobyć? To ważny problem.
Warto zastanowić się, czy, i w jakiej mierze rozpatrywany dziś projekt ustawy o
spółkach z udziałem zagranicznym może być wykorzystany na potrzeby rolnictwa.
Dobrze, że Rząd, dobrze że Sejm podjęły sprawę tych spółek. Dlaczego jednak
dopiero teraz? Dlaczego daliśmy się na tym polu wyprzedzić bratankowi - Węgrom?
Bądźmy w przyszłości bardziej przewidujący Panie Premierze, Panowie Ministrowie.
Wychodźmy z wirażu pierwsi.
Wysoki Sejmie! Wiele ukazanych
spraw należałoby omówić, przekonsultować w społecznych, pozarządowych gremiach.
Rada Społeczno-Gospodarcza, którą Sejm powołał, nie może stać się w tym zakresie
jedynym doradcą Sejmu i Rządu. Dlaczego? Odpowiadam: ze względu m.in. na swój
skład. Zasiadają w niej w nadmiarze, jak to się kiedyś określało - wiryliści: a
więc dyrektorzy, kierownicy, prezesi, urzędnicy państwowi. Niestety, z kręgu
osób, którym bliska jest katolicka nauka społeczna, nie związanych z
politycznymi stowarzyszeniami wyznaniowymi, nikt do Rady nie wszedł, a sam
zgłaszałem kilka kandydatur.
Z innej, jak to się mówi, beczki,
chociaż podobnej. Powołana została nowa Rada Główna Nauki i Szkolnictwa
Wyższego. Są tam i nazwiska znane, reprezentowane uczelnie różne. Zasiada w niej
nawet kilku przedstawicieli wyższych szkół inżynierskich, kilku akademii
wychowania fizycznego, akademii rolniczych. Nie ma nikogo z uczelni katolickich.
Czy to dobrze w złożonej polskiej rzeczywistości? Powstrzymuję się od
komentarza.
Wysoki Sejmie! Sprawa ostatnia. Z
naszą debatą nad stanem rolnictwa luźniej związana, ale ważna. Chodzi mi o
problem więźniów politycznych. Środki masowego przekazu unikają tego terminu,
jak diabeł święconej wody. Mówi się i pisze więźniowie niekryminalni. Słowa -
najważniejsza istota rzeczy. Pytam, dlaczego do dziś nie wypracowano statusu
więźnia niekryminalnego. Dlaczego nadal obywatel skazany za czyny polityczne nie
ma zagwarantowanych oficjalnym regulaminem odmiennych od kryminalistów warunków
odbywania kary. A jeśli są jakieś różnice, to zależy od wewnętrznych ustaleń
lokalnych władz więziennych. Ostatnio miały miejsce w więzieniach głodówki
wynikające w jakiejś mierze z tegoż faktu nieistnienia odrębnego regulaminu
więźnia politycznego. Ten problem głodówki poruszył w przemówieniu w dniu 30
stycznia br. kolega poseł Aleksander Legatowicz. I cisza. Sytuacja się zmieniła
dopiero w następstwie działań Episkopatu Polski. Jego Sekretarz Generalny ks.
arcybiskup Bronisław Dąbrowski wystosował list o głębokiej chrześcijańskiej i
humanitarnej treści do głodujących. Trzech z nich, pod wpływem listu, zakończyło
głodówkę. Ale czy ja mam Izbę o tym informować? Dlaczego nie było dotąd na ten
temat wypowiedzi pana Ministra Sprawiedliwości. Dziennikarze polscy i
zagraniczni są w lepszej sytuacji. Dzięki znakomitej elokwencji rzecznika Rządu
pana Ministra Jerzego Urbana dowiadują się więcej i wcześniej aniżeli posłowie.
Tolerancja wobec odmiennych przekonań wynika z naszej tradycji, z dziejów
jeszcze przedrozbiorowych. To nas zobowiązuje i dziś. Zgodzić się więc należy w
pełni z tym, co powiedział Prymas Polski ks. kardynał Józef Glemp 7 bm. w
rezydencji arcybiskupów warszawskich: "Bardzo byłoby pożądane załatwienie
problemu statusu więźnia politycznego". O to do Rządu apeluję.
< powrót do: przemówienia sejmowe